Zbuduj swój własny Dom Szczęścia: 1. Fundamenty – weź odpowiedzialność za swoje szczęście.💜 2. Filar umysłu – nie wierz we wszystko, co myślisz. 3. Filar serca – pozwól, by prowadziła Cię miłość. 4. Filar ciała – spraw, by Twoje komórki były szczęśliwe. 5. Filar duszy – połącz się z Absolutem. 6. Dach – żyj z poczuciem celu. 7. Ogród – dbaj o dobre relacje z innymi.
piątek, 27 lipca 2018
Boże, pragnę Ci powiedzieć...
Boże, w wielobarwnej tęczy, Boże, zapraszający nas do miłości,
pragnę Ci dziś powiedzieć:
Ojcze nasz, Ojcze wszystkich tych, którzy walczą,
by objawiła się miłość, solidarność, sprawiedliwość...
Bądź Ojcem wszystkich moich przyjaciół.
Święte jest Imię Twoje dla wszystkich tych, którzy dniem i nocą pracują,
by wydobyć swych braci z niewiedzy, choroby, wyzysku i prześladowania,
dla wszystkich tych, którzy poświęcają czas, by przemieniać warunki życia,
pracy, w dzielnicy, w fabryce, w biurze, w szkole.
Przyjdź Królestwo Twoje niech przyjdzie dla wszystkich!
Tak, bądź wola Twoja!
Chleba naszego powszedniego, często zagarnianego przez mniejszość,
brakującego prawie wszędzie, chleba pracy dla wszystkich
- daj nam dzisiaj.
Chleba prawdziwej wiedzy,
a także chleba prawdziwego życia.
I przebacz nam, Panie, krzyk, którego nie słyszymy,
uśmiech którego nie widzimy, niesprawiedliwość,
której się nie przeciwstawiamy.
Nie pozwól, byśmy ulegali pokusie opuszczania ramion
i zamykania się w naszym małym szczęściu.
Nie pozwól, byśmy ulegali pokusie,
że nie ma przyszłości dla dzieci znajdujących się
w trudnej sytuacji, dla wielu młodych...
Nie pozwól, abyśmy ulegali pokusie wiary w to,
że weźmie górę przemoc, rasizm i nietolerancja.
Ale wybaw nas ode złego, co w głębi naszej duszy podpowiada,
byśmy zachowali życie nasze dla siebie. Ty przecież pragniesz,
byśmy je dawali. Udziel nam zapału, który czyni świat piękniejszym.
pragnę Ci dziś powiedzieć:
Ojcze nasz, Ojcze wszystkich tych, którzy walczą,
by objawiła się miłość, solidarność, sprawiedliwość...
Bądź Ojcem wszystkich moich przyjaciół.
Święte jest Imię Twoje dla wszystkich tych, którzy dniem i nocą pracują,
by wydobyć swych braci z niewiedzy, choroby, wyzysku i prześladowania,
dla wszystkich tych, którzy poświęcają czas, by przemieniać warunki życia,
pracy, w dzielnicy, w fabryce, w biurze, w szkole.
Przyjdź Królestwo Twoje niech przyjdzie dla wszystkich!
Tak, bądź wola Twoja!
Chleba naszego powszedniego, często zagarnianego przez mniejszość,
brakującego prawie wszędzie, chleba pracy dla wszystkich
- daj nam dzisiaj.
Chleba prawdziwej wiedzy,
a także chleba prawdziwego życia.
I przebacz nam, Panie, krzyk, którego nie słyszymy,
uśmiech którego nie widzimy, niesprawiedliwość,
której się nie przeciwstawiamy.
Nie pozwól, byśmy ulegali pokusie opuszczania ramion
i zamykania się w naszym małym szczęściu.
Nie pozwól, byśmy ulegali pokusie,
że nie ma przyszłości dla dzieci znajdujących się
w trudnej sytuacji, dla wielu młodych...
Nie pozwól, abyśmy ulegali pokusie wiary w to,
że weźmie górę przemoc, rasizm i nietolerancja.
Ale wybaw nas ode złego, co w głębi naszej duszy podpowiada,
byśmy zachowali życie nasze dla siebie. Ty przecież pragniesz,
byśmy je dawali. Udziel nam zapału, który czyni świat piękniejszym.
Klimat wzajemnej miłości
Kiedy w sercach płonie miłość, wtedy jej ciepło promieniuje całą
wartością, ukrytą w głębi osobowości człowieka. Ujawnia się wtedy skala
jego dobroci i prawości, tworzy się specyficzny klimat wzajemnej
miłości.
Do podstawowych elementów tego klimatu należą wierność, uczciwość, troskliwość, delikatność, czułość i lojalność. Są to cechy nieodzowne w prawdziwej miłości, stanowią jej intymny wyraz. Spróbujmy scharakteryzować je i określić, na czym polegają.
UCZCIWOŚĆ l PRAWDA FUNDAMENTEM ZWIĄZKU.
Mówienie prawdy to jedyny sposób na zbudowanie i utrzymanie trwałych więzi pomiędzy ludźmi. Żaden związek nie ma szans na przetrwanie, jeśli jest pozbawiony wzajemnego zaufania. Podstawą tego zaufania jest wzajemne oczekiwanie i pewność, że ty i twój partner będziecie prawdomówni. Atmosfera wzajemnego zaufania wpływa na poczucie bezpieczeństwa.
Człowiek, który wie, że ma pełne oparcie w drugim człowieku, że może mu całkowicie ufać i nigdy się na nim nie zawiedzie, że zawsze może liczyć na jego wsparcie i pomoc - staje się, pogodniejszy spokojniejszy, bardziej odporny na wszelkie stresy codziennego życia, mniej sfrustrowany i mniej znerwicowany. Jest to niezwykle istotny aspekt w związku dwojga ludzi. Zatem wzajemne zaufanie należy do najcenniejszych atrybutów każdego związku.
Jest nieodzownym elementem współtworzącym poczucie szczęścia. Należy więc tworzyć to zaufanie od samego początku i na nim budować wzajemne relacje. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że zaufanie raz utracone, bardzo trudno odzyskać. Niestety zdarza się że to zaufanie wystawiamy na próbę często, a wynika to zwykle z krótkowzroczności jednej ze stron. Jeśli bowiem jedna z osób mówi szczerze o wszystkim drugiej i właśnie z tego powodu doznaje od partnera przykrości, choćby tylko w formie pretensji i wymówek, dochodzi do przekonania, że nie warto na przyszłość być szczerym. Stan taki z biegiem czasu najczęściej pogłębia się i coraz trudniej o wzajemne zaufanie. Jest wielkim błędem, jeśli człowiekowi okazującemu nam zaufanie odpłacamy wykorzystaniem jego szczerości przeciwko niemu.
Jest wprost niewybaczalnym błędem, jeśli nie potrafimy okazać mu łagodności zrozumienia i wybaczenia. Tym bardziej, jeśli sam wyznaje nam jakiś swój błąd. Okażmy wdzięczność za okazane zaufanie i szczerość, a druga osoba będzie nam równie wdzięczna za naszą dobroć, a jeszcze bardziej -za słowa otuchy czy też serdecznej pociechy.
Taka postawa tworzy warunki wzajemnej szczerości, która będzie fundamentem wzajemnego zaufania.
TROSKLIWOŚĆ l WZAJEMNA POMOC
Człowiek, który kocha, zainteresowany jest wszelkimi sprawami kochanej osoby, a zainteresowanie to wyraża się stałą gotowością do opieki i pomocy. Troska o ukochaną osobę przejawia się we wszystkich problemach życia, obejmując wszystkie jego dziedziny, poczynając od drobiazgów aż po sprawy kluczowe.
DELIKATNOŚĆ
Delikatność w relacjach międzyosobowych można rozpatrywać w kilku płaszczyznach. Z pewnością przejawia się kulturą zachowania, w tym także kulturą języka. Polega na pewnej wrażliwości wewnętrznej i subtelności w sposobie bycia, a także umiejętności nie urażania drugich. Wszystko to składa się na to, co nazywamy taktem. Człowiek taktowny potrafi zapanować nad sobą i nad sytuacją, w której się znajduje, w sposób niejako naturalny, nie narzucając niczego na siłę.
Zazwyczaj im ktoś sam jest bardziej delikatny, tym więcej ceni tę zaletę u drugich. Szczególnie dotyczy to kobiet. Na ogół kobiety bardzo oczekują delikatności ze strony mężczyzn. Mężczyzna idealny to dla nich człowiek z charakterem, stanowczy i zdecydowany, ale równocześnie delikatny. Męskość absolutnie nie polega na braku wrażliwości, a na pewno nie na grubiaństwie. Delikatność jest w miłości elementem nieodzownym i wręcz naturalnym w swej istocie. W miłości nie ma miejsca na brutalność. Jako szczególna, intymna więź między osobami miłość wyzwalać musi najpiękniejsze odruchy serca, by nieustannie obdarzać nimi - jak świeżymi kwiatami - ukochaną osobę.
CZUŁOŚĆ
Czułość należy do najintymniejszych przejawów miłości. Wiąże się w jakiś szczególny sposób z delikatnością. Nadaje pełny wyraz i ciepło miłości rodzicielskiej. W miłości erotycznej środkiem jej wyrazu jest obok słowa najczęściej pieszczota. Czułość, tkliwość to bardzo istotny element uszczęśliwiającej miłości.
WZAJEMNA LOJALNOŚĆ
Lojalność wobec drugiego człowieka sprowadza się ostatecznie do respektowania jego praw w każdym wymiarze. Wiąże się z takimi cechami charakteru jak uczciwość, rzetelność, stałość. Przejawia się w wypełnianiu podjętych zobowiązań. Potwierdza pokładane w nas zaufanie.
W miłości lojalność jest czymś oczywistym - jest po prostu wiernością, i tak jak troskliwość, delikatność i czułość stanowi o całym klimacie wzajemnych relacji między dwojgiem ludzi.
Do podstawowych elementów tego klimatu należą wierność, uczciwość, troskliwość, delikatność, czułość i lojalność. Są to cechy nieodzowne w prawdziwej miłości, stanowią jej intymny wyraz. Spróbujmy scharakteryzować je i określić, na czym polegają.
UCZCIWOŚĆ l PRAWDA FUNDAMENTEM ZWIĄZKU.
Mówienie prawdy to jedyny sposób na zbudowanie i utrzymanie trwałych więzi pomiędzy ludźmi. Żaden związek nie ma szans na przetrwanie, jeśli jest pozbawiony wzajemnego zaufania. Podstawą tego zaufania jest wzajemne oczekiwanie i pewność, że ty i twój partner będziecie prawdomówni. Atmosfera wzajemnego zaufania wpływa na poczucie bezpieczeństwa.
Człowiek, który wie, że ma pełne oparcie w drugim człowieku, że może mu całkowicie ufać i nigdy się na nim nie zawiedzie, że zawsze może liczyć na jego wsparcie i pomoc - staje się, pogodniejszy spokojniejszy, bardziej odporny na wszelkie stresy codziennego życia, mniej sfrustrowany i mniej znerwicowany. Jest to niezwykle istotny aspekt w związku dwojga ludzi. Zatem wzajemne zaufanie należy do najcenniejszych atrybutów każdego związku.
Jest nieodzownym elementem współtworzącym poczucie szczęścia. Należy więc tworzyć to zaufanie od samego początku i na nim budować wzajemne relacje. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że zaufanie raz utracone, bardzo trudno odzyskać. Niestety zdarza się że to zaufanie wystawiamy na próbę często, a wynika to zwykle z krótkowzroczności jednej ze stron. Jeśli bowiem jedna z osób mówi szczerze o wszystkim drugiej i właśnie z tego powodu doznaje od partnera przykrości, choćby tylko w formie pretensji i wymówek, dochodzi do przekonania, że nie warto na przyszłość być szczerym. Stan taki z biegiem czasu najczęściej pogłębia się i coraz trudniej o wzajemne zaufanie. Jest wielkim błędem, jeśli człowiekowi okazującemu nam zaufanie odpłacamy wykorzystaniem jego szczerości przeciwko niemu.
Jest wprost niewybaczalnym błędem, jeśli nie potrafimy okazać mu łagodności zrozumienia i wybaczenia. Tym bardziej, jeśli sam wyznaje nam jakiś swój błąd. Okażmy wdzięczność za okazane zaufanie i szczerość, a druga osoba będzie nam równie wdzięczna za naszą dobroć, a jeszcze bardziej -za słowa otuchy czy też serdecznej pociechy.
Taka postawa tworzy warunki wzajemnej szczerości, która będzie fundamentem wzajemnego zaufania.
TROSKLIWOŚĆ l WZAJEMNA POMOC
Człowiek, który kocha, zainteresowany jest wszelkimi sprawami kochanej osoby, a zainteresowanie to wyraża się stałą gotowością do opieki i pomocy. Troska o ukochaną osobę przejawia się we wszystkich problemach życia, obejmując wszystkie jego dziedziny, poczynając od drobiazgów aż po sprawy kluczowe.
DELIKATNOŚĆ
Delikatność w relacjach międzyosobowych można rozpatrywać w kilku płaszczyznach. Z pewnością przejawia się kulturą zachowania, w tym także kulturą języka. Polega na pewnej wrażliwości wewnętrznej i subtelności w sposobie bycia, a także umiejętności nie urażania drugich. Wszystko to składa się na to, co nazywamy taktem. Człowiek taktowny potrafi zapanować nad sobą i nad sytuacją, w której się znajduje, w sposób niejako naturalny, nie narzucając niczego na siłę.
Zazwyczaj im ktoś sam jest bardziej delikatny, tym więcej ceni tę zaletę u drugich. Szczególnie dotyczy to kobiet. Na ogół kobiety bardzo oczekują delikatności ze strony mężczyzn. Mężczyzna idealny to dla nich człowiek z charakterem, stanowczy i zdecydowany, ale równocześnie delikatny. Męskość absolutnie nie polega na braku wrażliwości, a na pewno nie na grubiaństwie. Delikatność jest w miłości elementem nieodzownym i wręcz naturalnym w swej istocie. W miłości nie ma miejsca na brutalność. Jako szczególna, intymna więź między osobami miłość wyzwalać musi najpiękniejsze odruchy serca, by nieustannie obdarzać nimi - jak świeżymi kwiatami - ukochaną osobę.
CZUŁOŚĆ
Czułość należy do najintymniejszych przejawów miłości. Wiąże się w jakiś szczególny sposób z delikatnością. Nadaje pełny wyraz i ciepło miłości rodzicielskiej. W miłości erotycznej środkiem jej wyrazu jest obok słowa najczęściej pieszczota. Czułość, tkliwość to bardzo istotny element uszczęśliwiającej miłości.
WZAJEMNA LOJALNOŚĆ
Lojalność wobec drugiego człowieka sprowadza się ostatecznie do respektowania jego praw w każdym wymiarze. Wiąże się z takimi cechami charakteru jak uczciwość, rzetelność, stałość. Przejawia się w wypełnianiu podjętych zobowiązań. Potwierdza pokładane w nas zaufanie.
W miłości lojalność jest czymś oczywistym - jest po prostu wiernością, i tak jak troskliwość, delikatność i czułość stanowi o całym klimacie wzajemnych relacji między dwojgiem ludzi.
Szczerość i uwodzenie
Urok nie wchodzi w grę w dziedzinie
prawdy, przeciwnie, manipuluje nią.
Tak samo kobiety jak i mężczyźni szybko się orientują,
że osoba, w której są zakochani, często nawet nie zwraca
na nich uwagi, woli kogoś bardziej atrakcyjnego, zdolnego
rozśmieszyć, zafascynować, kogoś kto zna techniki oczarowania.
Po tego typu doświadczeniu, człowiek będzie się starał
traktować osobę, w której się zakochał w odpowiedni sposób.
Na przykład nauczy się odczytywać język uwodzenia, miłości.
Ale pamiętajcie:
Pozostanie w nim wrażenie, że byty ludzkie
nie umieją cenić lojalności, prawdy,
prawdziwej miłości, pozostają natomiast
zafascynowane zewnętrznym wizerunkiem drugiej osoby.
Kobiety wykazują w tej dziedzinie większe
zaangażowanie.
Dla nich szczera miłość
jest bardzo ważna, żywa.
Nie dążą jedynie do satysfakcji seksualnej,
jak mężczyźni.
Jednak
dobrze wiedzą, jak ważne jest to, aby
drugiego człowieka oczarować, zadziwić,
być podmiotem jego pragnień.
Zakochana kobieta poczuje się wstrząśnięta,
gdy zobaczy, że mężczyzna, którego kocha,
ulega innej kobiecie, której prawdopodobnie
jest obojętny, ale która ukazała mu siebie
jako fascynującą i czarującą istotę.
Dlatego
kobiety postrzegają mężczyznę
jako byt mocny,
a jednocześnie głupi.
W głębi każdej kobiety tkwi obawa, że nie
warto obdarować mężczyzny szczerą,
autentyczną miłością.
Wydaje się, że mężczyzna nie potrafi
odróżnić szczerości i fałszu.
Pomyślcie:
Kobieta, która umie czarować,
zawsze wygra z mężczyzną.
Każda kobieta, przynajmniej raz w życiu,
spotka się z tym dylematem:
być kobietą
o szczerych uczuciach
czy być czarującą, manipulującą?
Kobiecie trudno jest zrozumieć, że mężczyznę
pociąga przede wszystkim spotkanie seksualne,
możliwe bez związków emocjonalnych.
Ta, która mężczyznę zdobędzie czy oczaruje
w rzeczywistości ofiaruje mu się seksualnie.
Ale będzie o nim myśleć jako o zostawionym na zawsze, ponieważ
dla szczerej kobiety,
miłość, uczucie i seks
to jedno.
Jednak, w pewnym sensie,
także kobieta "oszukująca",
jeżeli jest zakochana,
staje się szczera:
będzie "poznawać " kochanego,
ale jeżeli jest bardzo zakochana,
stanie się też bardzo otwarta,
bezbronna.
Paradoksalnie:
Kobiecie lepiej wychodzi rola aktywnej,
uwodzącej, jeśli nie jest bardzo zakochana.
Podobna zasada odnosi się do mężczyzny.
Gdy spotka kobietę piękną: pozostanie tak oczarowany,
że nie będzie umiał zainteresować jej sobą, zdobyć.
Zdobywca, natomiast, aby wygrać w swej grze,
zawsze musi udawać.
Naturalnie,
Dojrzała osoba zwraca uwagę na inne elementy,
aby zaistniała relacja prawdziwej miłości.
W każdym razie
W społeczeństwie, gdzie wygląd ma tak
ważną rolę, osoba szczerze zakochana, która
nie akceptuje kłamstw, nie chce lub nie umie
kłamać, przegrywa.
Dzisiaj potrzeba wielkiej odwagi, aby być
szczerym, aby nie poddać się pokusie zdobywania,
władania.
Ale nie zapominajcie:
aby znaleźć prawdziwą miłość,
potrzeba wielkiej szczerości,
trzeba być oczyszczonym
wewnątrz,
posiadać czyste serce.
prawdy, przeciwnie, manipuluje nią.
Tak samo kobiety jak i mężczyźni szybko się orientują,
że osoba, w której są zakochani, często nawet nie zwraca
na nich uwagi, woli kogoś bardziej atrakcyjnego, zdolnego
rozśmieszyć, zafascynować, kogoś kto zna techniki oczarowania.
Po tego typu doświadczeniu, człowiek będzie się starał
traktować osobę, w której się zakochał w odpowiedni sposób.
Na przykład nauczy się odczytywać język uwodzenia, miłości.
Ale pamiętajcie:
Pozostanie w nim wrażenie, że byty ludzkie
nie umieją cenić lojalności, prawdy,
prawdziwej miłości, pozostają natomiast
zafascynowane zewnętrznym wizerunkiem drugiej osoby.
Kobiety wykazują w tej dziedzinie większe
zaangażowanie.
Dla nich szczera miłość
jest bardzo ważna, żywa.
Nie dążą jedynie do satysfakcji seksualnej,
jak mężczyźni.
Jednak
dobrze wiedzą, jak ważne jest to, aby
drugiego człowieka oczarować, zadziwić,
być podmiotem jego pragnień.
Zakochana kobieta poczuje się wstrząśnięta,
gdy zobaczy, że mężczyzna, którego kocha,
ulega innej kobiecie, której prawdopodobnie
jest obojętny, ale która ukazała mu siebie
jako fascynującą i czarującą istotę.
Dlatego
kobiety postrzegają mężczyznę
jako byt mocny,
a jednocześnie głupi.
W głębi każdej kobiety tkwi obawa, że nie
warto obdarować mężczyzny szczerą,
autentyczną miłością.
Wydaje się, że mężczyzna nie potrafi
odróżnić szczerości i fałszu.
Pomyślcie:
Kobieta, która umie czarować,
zawsze wygra z mężczyzną.
Każda kobieta, przynajmniej raz w życiu,
spotka się z tym dylematem:
być kobietą
o szczerych uczuciach
czy być czarującą, manipulującą?
Kobiecie trudno jest zrozumieć, że mężczyznę
pociąga przede wszystkim spotkanie seksualne,
możliwe bez związków emocjonalnych.
Ta, która mężczyznę zdobędzie czy oczaruje
w rzeczywistości ofiaruje mu się seksualnie.
Ale będzie o nim myśleć jako o zostawionym na zawsze, ponieważ
dla szczerej kobiety,
miłość, uczucie i seks
to jedno.
Jednak, w pewnym sensie,
także kobieta "oszukująca",
jeżeli jest zakochana,
staje się szczera:
będzie "poznawać " kochanego,
ale jeżeli jest bardzo zakochana,
stanie się też bardzo otwarta,
bezbronna.
Paradoksalnie:
Kobiecie lepiej wychodzi rola aktywnej,
uwodzącej, jeśli nie jest bardzo zakochana.
Podobna zasada odnosi się do mężczyzny.
Gdy spotka kobietę piękną: pozostanie tak oczarowany,
że nie będzie umiał zainteresować jej sobą, zdobyć.
Zdobywca, natomiast, aby wygrać w swej grze,
zawsze musi udawać.
Naturalnie,
Dojrzała osoba zwraca uwagę na inne elementy,
aby zaistniała relacja prawdziwej miłości.
W każdym razie
W społeczeństwie, gdzie wygląd ma tak
ważną rolę, osoba szczerze zakochana, która
nie akceptuje kłamstw, nie chce lub nie umie
kłamać, przegrywa.
Dzisiaj potrzeba wielkiej odwagi, aby być
szczerym, aby nie poddać się pokusie zdobywania,
władania.
Ale nie zapominajcie:
aby znaleźć prawdziwą miłość,
potrzeba wielkiej szczerości,
trzeba być oczyszczonym
wewnątrz,
posiadać czyste serce.
Bez prawdy nie ma miłości
W związku opartym na miłości
szczerość powinna od początku znaleźć swoje miejsce.
szczerość powinna od początku znaleźć swoje miejsce.
Osoby dojrzałe, które podejmują relację we dwoje,
jako wspólne wzrastanie w miłości i wzajemnej
szczerości, powinny już na początku jasno ukazać
swą postawę i oczekiwania co do szczerości.
Powinny rozważyć,
czy tolerują jakąkolwiek
postać kłamstwa.
Niektórzy wolą usłyszeć jakieś
kłamstwo niż zaakceptować rzeczywistość.
Inni mogą myśleć, że będzie lepiej
raczej nie wiedzieć, niż spotkać się z
niepokojem i bólem, których przyczyną
byłaby prawda.
W obu przypadkach takie osoby nie mogą
stanąć ani wzrastać na drodze świadomości
psychologicznej, duchowej.
Z drugiej strony,
nie istnieje przyczyna,
która uzasadniałaby
zaprzeczenie prawdzie.
Pomyślcie:
W trudnej sytuacji szczerość rozładowuje
napięcie i staje się podłożem zmiany.
Zbyt często przeżywamy szczerość jako
brutalny sposób komunikowania.
Nic bardziej fałszywego.
Prawda jest istotą
komunikowania się osób.
Bez prawdy nie byłoby życia.
Bez życia nie ma miłości.
Z drugiej strony, w kłamstwie zawsze istnieje
element ryzyka: kłamca może zostać zdemaskowany.
Kto nie jest szczery w relacji dwojga ludzi,
ten powinien zawsze uważać na wszystkie
wypowiedziane lub uczynione kłamstwa,
z biegiem czasu będzie zmuszony do usprawiedliwienia
się wciąż nowymi oszustwami.
Mówi się bowiem, że kłamcy powinni posiadać
dobrą pamięć, ponieważ raz odkryte kłamstwo,
pociąga za sobą następne, jak nieszczęścia.
W każdym razie,
Nieszczerość jawi się
jako jedna z pierwszych
przyczyn separacji,
zerwania relacji miłości.
jako wspólne wzrastanie w miłości i wzajemnej
szczerości, powinny już na początku jasno ukazać
swą postawę i oczekiwania co do szczerości.
Powinny rozważyć,
czy tolerują jakąkolwiek
postać kłamstwa.
Niektórzy wolą usłyszeć jakieś
kłamstwo niż zaakceptować rzeczywistość.
Inni mogą myśleć, że będzie lepiej
raczej nie wiedzieć, niż spotkać się z
niepokojem i bólem, których przyczyną
byłaby prawda.
W obu przypadkach takie osoby nie mogą
stanąć ani wzrastać na drodze świadomości
psychologicznej, duchowej.
Z drugiej strony,
nie istnieje przyczyna,
która uzasadniałaby
zaprzeczenie prawdzie.
Pomyślcie:
W trudnej sytuacji szczerość rozładowuje
napięcie i staje się podłożem zmiany.
Zbyt często przeżywamy szczerość jako
brutalny sposób komunikowania.
Nic bardziej fałszywego.
Prawda jest istotą
komunikowania się osób.
Bez prawdy nie byłoby życia.
Bez życia nie ma miłości.
Z drugiej strony, w kłamstwie zawsze istnieje
element ryzyka: kłamca może zostać zdemaskowany.
Kto nie jest szczery w relacji dwojga ludzi,
ten powinien zawsze uważać na wszystkie
wypowiedziane lub uczynione kłamstwa,
z biegiem czasu będzie zmuszony do usprawiedliwienia
się wciąż nowymi oszustwami.
Mówi się bowiem, że kłamcy powinni posiadać
dobrą pamięć, ponieważ raz odkryte kłamstwo,
pociąga za sobą następne, jak nieszczęścia.
W każdym razie,
Nieszczerość jawi się
jako jedna z pierwszych
przyczyn separacji,
zerwania relacji miłości.
Wiersze
Tadeusz Śliwiak "Szczęście nosi twoje imię"
Maj obsypał twój parapet
drobnym kwiatem bzu.
Przychodź wiosną, przychodź latem
przychodź dzień po dniu.
Przychodź rano, w drzwi zastukaj,
przychodź kiedy zmierzch.
Przychodź, kiedy straszny upał
i gdy pada deszcz.
Moje szczęście tylko z tobą jest możliwe.
Moje szczęście ma na imię tak jak ty.
Moje szczęście dotąd bardzo nieszczęśliwe
już uśmiecha do mnie się od kilku dni ...
Moje szczęście jest koloru twoich oczu.
Ma twój uśmiech, twoje ręce, twoją twarz.
Gdzieś daleko żyło od nas na uboczu,
aż nareszcie odszukało tutaj nas.
Dawno już mi obiecywał
ciebie księżyc sam.
To nieważne skąd przybywasz
kiedy ciebie mam.
Szeptał cicho za oknami
twoje imię wiatr.
Dziś przywitał cię kwiatami
czereśniowy sad ...
Aleksandra Baltisser "Jak się dotyka szczęścia...?"
Prawda pierwsza
to wybór
przekonania i postawa.
Prawda druga
to nie szukanie dziur
i pozytywna sztuka działania.
Prawda trzecia
bądźmy sobą
i nie zmieniajmy nikogo.
Prawda czwarta
to nie tylko uczucia,
dlatego błędy
to prawda piąta,
kto miłuje innych
to sercem wybacza...
Prawda kolejna
traktuj innych dobrze,
byś wracała zadowolona
ze szczęściem w ręce...
Ludwik Maria Staff ["Będziem szczęśliwi]"
Będziem szczęśliwi! Pełne spichrza
Spokój nam zabezpieczą.
Godzina szczęścia przenajcichsza
Zleczy, jak zioła leczą.
Kiedy? Toć jedno, wielki Boże,
Byle przewiązkę dać ranie:
Co się za życia stać nie może,
To się po śmierci stanie.
Zbędziem udręki i niepokoju,
Czekań... spodziewań... zawodów...
Zwycięzcy wyjdziem z każdego boju,
By z hucznych cieszyć się godów.
Znajome będzie każde bezdroże,
Ojczyste wszystkie przystanie:
Co się za życia stać nie może,
To się po śmierci stanie.
Śmiać się będziemy z daremnej złości,
Chcącej cios w serce wymierzyć,
Uwierzym w słodycz wiecznej miłości
I w siebie zaczniemy wierzyć.
Mękę serdeczną swą upokorzę,
Radością obdarzysz mnie, Panie:
Co się za życia stać nie może,
To się po śmierci stanie.
Julia Hartwig "Szczęście"
Niedzielne popołudnie
Nad East River szara siatka nieba
i kołujące mewy
Stara kobieta siada na ławce
wpierając w ziemię pięty sztywno wyciągniętych nóg
Błogość Niedziela szybuje jak motorówka
prósząc światłem srebrzyście
Murzyn w kapeluszu się gniewa:
Liza zawsze opuści coś na ziemię
i teraz trzeba zbierać rozrzucone wśród liści
klucze notes szminki
Stara kobieta drzemie z otwartymi oczami
Widok rzeki i przechodzących ludzi
zapada w nią jak w zapomnianą skrzynkę pocztową
Ach jaka błogość
Niczego się nie boi nigdzie się nie spieszy
Wiatr rozwiewa łagodnie jej siwe włosy nad czołem
Phil Bosmans "Dzień dobry, mój kochany"
Dzień dobry, mój kochany.
Znajdź trochę czasu na to by być szczęśliwym!
Jesteś cudem, który żyje,
który rzeczywiście istnieje na ziemi.
Jesteś kimś jedynym, niepowtarzalnym,
Nie można cię z nikim pomylić,
czy wiesz o tym?
Dlaczego się nie zdumiewasz?
Nie podziwiasz,
Nie cieszysz się swym istnieniem
I istnieniem innych wokół ciebie?
Czy to tak oczywiste,
Czy to nic nadzwyczajnego,
że żyjesz, że dano ci żyć, że dano ci czas,
abyś śpiewał i tańczył,
Czas, abyś był szczęśliwy?
Julian Ejsmond "Radość życia"
Z pierwszymi kwiatami się rodzić!
Z zielonym lasem się bratać!
Z szarymi skowronkami
w błękity radosne ulatać!
Z obłokiem po niebie błądzić!
Ze słońcem ziemię olśniewać...
W dziecięcym uśmiechu dźwięczeć...
W miłosnych wyznaniach śpiewać.
Z powiewem wiatru szemrać.
Z rzeką świetlistą szumieć.
I mowę słońca i wiatru
i śpiewanie rzeki rozumieć.
Z odlatującym ptactwem
za dalekie morze się zbierać...
Ze złotymi liśćmi jesieni
uśmiechać się - i umierać...
Stanisław Dłuski "Szczęście"
Nagie, szorstkie trawy,
krople rosy, w których
wschodzi pieśń słońca,
chrabąszcze spadające
na plecy, w górze niebo
lazurowe i błyszczące,
jaskółki rysujące klucze
wiolinowe przestrzeni i
ja, dziesięcioletni.
Z palcem w ustach.
Zapatrzony. Zasłuchany.
Jakbym przyłapał świat
na gorącym uczynku.
I ta radość. Zdziwienie:
Samotność w starym domu, kwiaty
pajęczyn na białych ścianach;
kurz w sercu, kiedy odsłania
tajemnice książek; zmarli, kiedy
nocą niebo między tobą a mną
Maj obsypał twój parapet
drobnym kwiatem bzu.
Przychodź wiosną, przychodź latem
przychodź dzień po dniu.
Przychodź rano, w drzwi zastukaj,
przychodź kiedy zmierzch.
Przychodź, kiedy straszny upał
i gdy pada deszcz.
Moje szczęście tylko z tobą jest możliwe.
Moje szczęście ma na imię tak jak ty.
Moje szczęście dotąd bardzo nieszczęśliwe
już uśmiecha do mnie się od kilku dni ...
Moje szczęście jest koloru twoich oczu.
Ma twój uśmiech, twoje ręce, twoją twarz.
Gdzieś daleko żyło od nas na uboczu,
aż nareszcie odszukało tutaj nas.
Dawno już mi obiecywał
ciebie księżyc sam.
To nieważne skąd przybywasz
kiedy ciebie mam.
Szeptał cicho za oknami
twoje imię wiatr.
Dziś przywitał cię kwiatami
czereśniowy sad ...
Aleksandra Baltisser "Jak się dotyka szczęścia...?"
Prawda pierwsza
to wybór
przekonania i postawa.
Prawda druga
to nie szukanie dziur
i pozytywna sztuka działania.
Prawda trzecia
bądźmy sobą
i nie zmieniajmy nikogo.
Prawda czwarta
to nie tylko uczucia,
dlatego błędy
to prawda piąta,
kto miłuje innych
to sercem wybacza...
Prawda kolejna
traktuj innych dobrze,
byś wracała zadowolona
ze szczęściem w ręce...
Ludwik Maria Staff ["Będziem szczęśliwi]"
Będziem szczęśliwi! Pełne spichrza
Spokój nam zabezpieczą.
Godzina szczęścia przenajcichsza
Zleczy, jak zioła leczą.
Kiedy? Toć jedno, wielki Boże,
Byle przewiązkę dać ranie:
Co się za życia stać nie może,
To się po śmierci stanie.
Zbędziem udręki i niepokoju,
Czekań... spodziewań... zawodów...
Zwycięzcy wyjdziem z każdego boju,
By z hucznych cieszyć się godów.
Znajome będzie każde bezdroże,
Ojczyste wszystkie przystanie:
Co się za życia stać nie może,
To się po śmierci stanie.
Śmiać się będziemy z daremnej złości,
Chcącej cios w serce wymierzyć,
Uwierzym w słodycz wiecznej miłości
I w siebie zaczniemy wierzyć.
Mękę serdeczną swą upokorzę,
Radością obdarzysz mnie, Panie:
Co się za życia stać nie może,
To się po śmierci stanie.
Julia Hartwig "Szczęście"
Niedzielne popołudnie
Nad East River szara siatka nieba
i kołujące mewy
Stara kobieta siada na ławce
wpierając w ziemię pięty sztywno wyciągniętych nóg
Błogość Niedziela szybuje jak motorówka
prósząc światłem srebrzyście
Murzyn w kapeluszu się gniewa:
Liza zawsze opuści coś na ziemię
i teraz trzeba zbierać rozrzucone wśród liści
klucze notes szminki
Stara kobieta drzemie z otwartymi oczami
Widok rzeki i przechodzących ludzi
zapada w nią jak w zapomnianą skrzynkę pocztową
Ach jaka błogość
Niczego się nie boi nigdzie się nie spieszy
Wiatr rozwiewa łagodnie jej siwe włosy nad czołem
Phil Bosmans "Dzień dobry, mój kochany"
Dzień dobry, mój kochany.
Znajdź trochę czasu na to by być szczęśliwym!
Jesteś cudem, który żyje,
który rzeczywiście istnieje na ziemi.
Jesteś kimś jedynym, niepowtarzalnym,
Nie można cię z nikim pomylić,
czy wiesz o tym?
Dlaczego się nie zdumiewasz?
Nie podziwiasz,
Nie cieszysz się swym istnieniem
I istnieniem innych wokół ciebie?
Czy to tak oczywiste,
Czy to nic nadzwyczajnego,
że żyjesz, że dano ci żyć, że dano ci czas,
abyś śpiewał i tańczył,
Czas, abyś był szczęśliwy?
Julian Ejsmond "Radość życia"
Z pierwszymi kwiatami się rodzić!
Z zielonym lasem się bratać!
Z szarymi skowronkami
w błękity radosne ulatać!
Z obłokiem po niebie błądzić!
Ze słońcem ziemię olśniewać...
W dziecięcym uśmiechu dźwięczeć...
W miłosnych wyznaniach śpiewać.
Z powiewem wiatru szemrać.
Z rzeką świetlistą szumieć.
I mowę słońca i wiatru
i śpiewanie rzeki rozumieć.
Z odlatującym ptactwem
za dalekie morze się zbierać...
Ze złotymi liśćmi jesieni
uśmiechać się - i umierać...
Stanisław Dłuski "Szczęście"
Nagie, szorstkie trawy,
krople rosy, w których
wschodzi pieśń słońca,
chrabąszcze spadające
na plecy, w górze niebo
lazurowe i błyszczące,
jaskółki rysujące klucze
wiolinowe przestrzeni i
ja, dziesięcioletni.
Z palcem w ustach.
Zapatrzony. Zasłuchany.
Jakbym przyłapał świat
na gorącym uczynku.
I ta radość. Zdziwienie:
Samotność w starym domu, kwiaty
pajęczyn na białych ścianach;
kurz w sercu, kiedy odsłania
tajemnice książek; zmarli, kiedy
nocą niebo między tobą a mną
Wiersze
Agnieszka Osiecka "Pogoda na szczęście"
Na kraniec siedmiu mórz,
na kraniec siedmiu zórz
przypłynął raz kapitan,
z Księżycem się przywitał
i zapadł w sen, i śnił:
Mija młodość jak woda,
czoło chmurzy się częściej,
a tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda
odpowiednia pogoda na szczęście.
Nikt otuchy nie doda,
cienie kłębią się gęściej,
aż tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Z tysiąca szarych biur
zmęczony wyszedł chór,
odstawił w kąt liczydła,
wykąpał się w powidłach
i zapadł w sen, i śnił:
Mija młodość jak woda,
czoło chmurzy się częściej,
a tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Coraz trudniej po schodach,
coraz puściej w kredensie,
aż tu nagle pogoda.
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Agnieszka Osiecka "Klucz do szczęścia"
Swoich łeż nie chowaj do kapelusza,
trudno, najwyżej zginą ...
Swoich snów nie pakuj gdzieś pod poduszki,
niech tam, niech sobie płyną ...
Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,
Ale wiedz, że nie masz niczego, prócz
tej małej złotej skrzynki i już, i już, ...
Swoich spraw nie chowaj przed sąsiadami,
trudno, najwyżej skradną ...
Swoich drzwi przed ludźmi wciąż nie zatrzaskuj,
trudno, najwyżej wpadną ...
Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,
Ale wiedz, że nie masz niczego, prócz
tej małej, złotej skrzynki i już, i już ...
Swoich wad nie chowaj przed kobietami,
trudno, najwyżej wpadną ...
Buntów swych nie hamuj, nie duś, i nie taj,
trudno, masz duszę stadną ...
Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,
Ale wiedz, że nie ma niczego, prócz
tej małej, złotej skrzynki, i już, i już, ...
Na kraniec siedmiu mórz,
na kraniec siedmiu zórz
przypłynął raz kapitan,
z Księżycem się przywitał
i zapadł w sen, i śnił:
Mija młodość jak woda,
czoło chmurzy się częściej,
a tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda
odpowiednia pogoda na szczęście.
Nikt otuchy nie doda,
cienie kłębią się gęściej,
aż tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Z tysiąca szarych biur
zmęczony wyszedł chór,
odstawił w kąt liczydła,
wykąpał się w powidłach
i zapadł w sen, i śnił:
Mija młodość jak woda,
czoło chmurzy się częściej,
a tu nagle pogoda,
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Coraz trudniej po schodach,
coraz puściej w kredensie,
aż tu nagle pogoda.
taka dobra pogoda,
odpowiednia pogoda na szczęście.
Agnieszka Osiecka "Klucz do szczęścia"
Swoich łeż nie chowaj do kapelusza,
trudno, najwyżej zginą ...
Swoich snów nie pakuj gdzieś pod poduszki,
niech tam, niech sobie płyną ...
Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,
Ale wiedz, że nie masz niczego, prócz
tej małej złotej skrzynki i już, i już, ...
Swoich spraw nie chowaj przed sąsiadami,
trudno, najwyżej skradną ...
Swoich drzwi przed ludźmi wciąż nie zatrzaskuj,
trudno, najwyżej wpadną ...
Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,
Ale wiedz, że nie masz niczego, prócz
tej małej, złotej skrzynki i już, i już ...
Swoich wad nie chowaj przed kobietami,
trudno, najwyżej wpadną ...
Buntów swych nie hamuj, nie duś, i nie taj,
trudno, masz duszę stadną ...
Ale skryj głęboko do szczęścia klucz,
Ale wiedz, że nie ma niczego, prócz
tej małej, złotej skrzynki, i już, i już, ...
Preludium miłości
Gdy Wiosna zapuka do drzwi, cała przyroda budzi się do życia.
Słońce coraz mocniej ogrzewa przymarznięte drzewa, krzewy. Pachnący
wiatr otula zwierzęta.
Także człowiek poddaje się natchnieniom wiosny. Chętnie zmienia gruby płaszcz na lekką kurteczkę i lubi usiąść na ławce, żeby choć przez chwilę zasłuchać się w śpiew ptaków i upajać się zapachem wiatru niosącego z sobą woń Wiosny.
Jest to pora kiedy ludzie, zwłaszcza młodzi, bardzo pragną być z kimś bliskim, chłopiec z dziewczyną chcą doznawać miłości i szczęścia.
Pierwszy etap miłości między chłopcem i dziewczyną przypomina wiosnę - pełną emocji, dużego zaangażowania, fascynacji i zachwytu drugą osobą. Młodzi doznają wielkiego szczęścia z bycia razem, nieraz odnoszą wrażenie, że to miłość na całe życie. Mówi się o nich: zakochani. Myślami stale są przy ukochanej osobie, ciągle o niej marzą. Ukochany człowiek jawi się jako ten jeden jedyny, najwspanialszy, najlepszy.
Jest to piękny czas, czas najsilniejszych emocji. Emocje te pchają ich ku sobie, sprawiają, że spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Poznają siebie wzajemnie.
Czy to jest miłość?
Chyba jednak nie. To preludium miłości. Czas wielkiej fascynacji będzie dobrze wykorzystany, jeżeli nie przekroczą sfery intymności fizycznej i zaszczepią swą miłość w Miłość Boga samego, i Jego oczami będą spoglądać na siebie. Wtedy preludium przerodzi się w symfonię.
Przełomem w relacji zakochania jest poznanie.
Poznajemy ukochaną osobę nie tylko od strony pozytywnej, ale także od strony jej słabości, niedomagań, wad. Czasem jedno niespodziewane wydarzenie może przewartościować opinię o drugim człowieku. W takiej chwili, choć na moment, włącza się głos rozumu, który mówi: "Zastanów się dobrze, czy ten człowiek jest godzien twojej miłości? Zastanów się, czy będziesz potrafił/a kochać go takim, jakim go poznałeś/aś?" Rozum weryfikuje nasz dotychczasowy obraz ukochanej osoby. Umiejętność zaakceptowania człowieka takim jakim jest, jest w dużym stopniu aktem rezygnacji z siebie, rezygnacji ze swojego egoizmu. Jest aktem miłości.
Jeżeli rozum, po dogłębnej analizie poznanych wad ukochanej osoby powie, że jej zachowanie nie wpłynie niszcząco na późniejsze życie małżeńskie i rodzinne, to akceptacja będzie wyborem dającym szansę na udane małżeństwo.
Jeżeli jednak słabości charakteru kandydata na współmałżonka są trudne do przyjęcia, lub rozum mówi, że mogą mieć negatywny wpływ na późniejsze wspólne życie, to wypada się poważnie zastanowić nad sensem trwania takiej relacji jeszcze przed ślubem.
Jak wykorzystać czas bycia razem, w jaki sposób poznać tego drugiego człowieka?
Na lekcji jedna z dziewcząt zadała mi pytanie: "Skąd można mieć pewność, że to ten?" Powiedziałam wtedy, że gdyby ktoś wymyślił gotową receptę na to jak nabyć 100% pewności, że to Ten, czy Ta, to za opublikowanie jej zarobiłby majątek.
Nie ma gotowej recepty, nie ma jednego sposobu na poznanie i sprawdzenie drugiego człowieka.
Patrzymy oczami Boga.
Myślę, że łatwiej będzie jak zaczniemy od patrzenia na siebie i na nasze związki oczami miłującego nas Ojca, który jest w niebie. Pan Bóg pragnie naszego dobra, naszego szczęścia, chce dla nas dobrze. W nieznany nam sposób zaplanował nasze życie. Do nas należy wsłuchać się w jego Głos i próbować odczytać ten plan i zrealizować go. Zaczynamy od przestawienia hierarchii pragnień: na pierwszym miejscu stawiamy to, czego chce dla nas Bóg, a dopiero na drugim to, czego my chcemy sami dla siebie. Trudne, ale bezpieczne i zapewniające pomyślność w Bożym tego słowa znaczeniu.
Dla przykładu: chłopiec marzy o dziewczynie pięknej, zgrabnej, wrażliwej, inteligentnej. Ale nie każda dziewczyna o tych cechach będzie jednocześnie mądra, roztropna, gospodarna, pracowita. W małżeństwie może okazać się, że wygląd jest dla niej ważniejszy od ugotowania obiadu, zajęcia się dzieckiem. Tu zacznie się tragedia: kłótnie, nieporozumienia wzajemne oskarżenia, a może i nawet rozpad takiego związku.
Pan Bóg przygotuje chłopcu dziewczynę, która może nie będzie miała wymarzonej przez niego urody, ale za to będzie mądrą żona i matką. Tylko trzeba cierpliwie na nią poczekać, delikatnie jej poszukać.
Tak też słuchając głosu Boga i mając szeroko otwarte oczy na znaki przez które do nas przemawia, przejdźmy do poznawania ukochanej osoby w kategoriach bardziej człowieczych aniżeli Boskich.
Nasza hierarchia wartości.
Po pierwsze, trzeba się zastanowić nad swoją hierarchią wartości. Co jest dla mnie w życiu najważniejsze? Dla człowieka wierzącego na pierwszym miejscu powinien być Pan Bóg, potem własna rodzina lub może inne powołanie życiowe. Są ludzie, dla których najważniejsze jest zarobienie dużych pieniędzy, kariera zawodowa, czy ładny wygląd. Zestawiając hierarchię wartości kochających się: chłopca i dziewczyny, porównamy czy na trzech pierwszych miejscach znajdziemy te same wartości. Jeżeli będzie rozbieżność to nie znajdziemy wspólnych dążeń, planów, celów dla ich małżeństwa. W takim związku każde będzie "ciągnąć w swoją stronę" aż rozerwą więź, która ich łączy.
Koniecznie przed podjęciem decyzji o małżeństwie narzeczeni powinni porozmawiać na temat ich planowanego potomstwa oraz kwestii finansowych.
W pierwszym przypadku należy pamiętać, że małżeństwo sakramentalne zgodnie z Bożym powołaniem przyjmuje do swego życia każde dziecko, którym Bóg ich obdarzy. Rozmowa na temat rodzicielstwa powinna dotyczyć przygotowania i obustronnego zaakceptowania naturalnych metod regulacji poczęć, uzgodnienia (mniej więcej) ilości dzieci, które zamierzają mieć i czasu ich poczęcia. Oczywiście nie można tego tak dokładnie zaplanować, ale taka rozmowa da narzeczonym orientację w poglądach drugiej strony i szansę dojścia do wspólnej wizji.
Kwestia finansów jest w wielu rodzinach problemem numer jeden. Z powodu pieniędzy jest najwięcej kłótni rodzinnych a nawet rozwodów. Dlatego oboje muszą czuć się odpowiedzialni za podjęcie pracy w celu utrzymania rodziny i właściwego nimi gospodarzenia. Warto ustawić wspólną hierarchię potrzeb materialnych. Ważne jest właściwa postawa męża wobec pozostawania żony w domu w celu opieki nad dziećmi. Wtedy często cały ciężar pracy zarobkowej spada na ramiona męża - ojca.
Przyjrzymy się drugiemu człowiekowi pod kątem tego jaki jest kierunek jego rozwoju osobowego?
Poznając człowieka, widzimy go w jakimś wycinku czasu. On nie był i nie będzie takim samym jak jest w tej chwili. Każdy ma dynamiczną osobowość i zmienia się z tygodnia na tydzień, a nieraz z dnia na dzień, jeżeli doświadczy jakiś bardzo istotnych dla siebie wydarzeń życiowych. Na zmianę wnętrza człowieka, jego usposobienia może mieć wpływ jedna pochwała lub nagana znaczącej osoby, sukces i porażka w szkole lub pracy, miłość i porzucenie, śmierć osoby bliskiej. Nasze spostrzeganie ukochanej osoby możemy porównać do sytuacji, gdy robimy zdjęcie motyla: zatrzymujemy w kadrze ułamek sekundy lecącego motyla. Patrząc na fotografię, nie wiemy skąd ten motyl przyleciał i dokąd leci.
Głównym zadaniem w poznawaniu drugiego człowieka jest dowiedzenie się "skąd przyleciał i dokąd leci". Czyli: Jaki był? Jakie ma predyspozycje, jakie cele życiowe, czy się rozwija, czy następuje degradacja jego osobowości?
Weźmy na przykład sytuację: dziewczyna poznaje chłopaka na imprezie i widzi, że on pije alkohol. Trochę się upił. Może sobie pomyśleć: "zabawił się, i tyle". Ale potem, gdy go poznaje, gdy go widzi w różnych sytuacjach, może zaobserwować, czy on sięga po alkohol przy każdej nadarzającej się okazji, czy w szczególnych okolicznościach? Co pije i jak dużo pije? Czy zawsze się upija? Jeżeli tak, to znaczy, że jest na drodze do alkoholizmu. Jeżeli nie pije, to znaczy, że to była sporadyczna sytuacja.
Każdy człowiek jest na drodze rozwoju. Uczy się w szkole podstawowej, potem w średniej i dalej podejmuje decyzję, czy chce się kształcić czy iść do pracy. Jedni kończą ogólniak z bardzo dobrymi wynikami, potem robią jakiś kurs przysposabiający do zawodu i kończą edukację, idą do pracy bez realizowania swoich aspiracji życiowych. Inni kończą zasadniczą szkołę zawodowa, potem technikum, matura, studia i z dyplomem magistra, znajdują dobrą pracę albo zakładają własna firmę. Drogi rozwoju są różne, a to co widzimy w danym momencie życia nie przesądza o przyszłości człowieka.
Jak daleko spada jabłko od jabłoni?
Często słyszy się z ust młodej zakochanej dziewczyny słowa: "ja nie wychodzę za mąż za jego ojca tylko za niego". Jednak bardzo dużo możemy się dowiedzieć o człowieku w jego domu rodzinnym. Jest wskazane - kiedyś to należało do obowiązku zgodnie z zasadami dobrego wychowania - żeby zostać przedstawionym rodzicom ukochanej osoby. O takie przedstawienie powinien zadbać zwłaszcza kawaler. Rodzice dziewczyny mając okazję do porozmawiania z chłopcem, sami przekonają się czy jest on człowiekiem na tyle odpowiedzialnym, że mogą spokojnie pozwolić córce na spotkania z nim.
Z drugiej strony, goszcząc u ewentualnych teściów można przyjrzeć się jaka panuje atmosfera w domu. Jak odnoszą się do siebie rodzice, czy mąż szanuje żonę, czy się kochają, jaki prowadzą styl życia, czy dobrze gospodarzą pieniędzmi i dbają o dom, jak spędzają wolny czas, jakie mają nawyki?
Młodzi będą tworzyli na swój sposób życie małżeńskie i rodzinne (o ile będą mogli mieszkać w niezależnym mieszkaniu). Jednak zawsze coś ze swojego domu rodzinnego przeniosą. Przenosimy przyzwyczajenia, nałogi, sposoby odnoszenia się do innych członków rodziny, sposoby rozwiązywania problemów.
Tu chłopiec, którego ojciec radził sobie z problemami topiąc je w alkoholu, przejmie ten sposób, gdy sam napotka na trudności życiowe. Jeżeli ojciec bił matkę, syn także może podnieść rękę na swoją żonę. Jeżeli matka dziewczyny kilka razy się rozwiodła, ciągle ma jakiegoś "przyjaciela" i żaden mężczyzna nie może jej zadowolić, to córka może mieć podobny stosunek do mężczyzn. Podałam negatywne przykłady, bardzo ostre, ale niestety w naszej rzeczywistości dość powszechne. Czy to znaczy, że dzieci takich rodziców nie mają szansy na założenie prawidłowo funkcjonującej, kochającej się rodziny? I że wszystko w ich życiu jest stracone? NIE!
Jest wiele młodych kobiet i mężczyzn, którzy pochodzą z patologicznych środowisk, a którzy mają kochające się i dobrze funkcjonujące rodziny. Jednak nie przyszło im to łatwo. Nie stało się samo. Wymagało od nich dużego wysiłku. Co w takiej sytuacji robić? Po pierwsze pukamy do Pana Boga i prosimy aby pomógł, aby poprowadził tą trudną drogą. Trzeba dużej świadomości tego, co w domu rodzinnym może mieć na człowieka zły wpływ i co zrobić aby nie ujawniły się, bądź zanikły złe wzorce zachowań. W takiej sytuacji polecam stały kontakt z kierownikiem duchowym lub/i z doradcą rodzinnym, psychologiem, pedagogiem. W tego rodzaju trudnościach pomoc fachowa dobrze przygotowanych osób jest nieodzowna.
Błogosławieństwo rodziców jest składową Błogosławieństwa Bożego zawieranego związku małżeńskiego. Jeżeli w sercach narzeczonych jest głębokie przekonanie o właściwym wyborze, a któryś z rodziców tego nie akceptuje, to należy Boga prosić o jasność dla siebie i dla niego. Błogosławieństwo rodziców jest potrzebne nie tylko dzieciom pobierającym się ale także ich rodzicom.
W obecności ukochanej osoby budzą się nasze emocje, uczucia i pragnienie bliskości. Są to wszystko piękne przeżycia, którymi obdarowuje Bóg Ojciec. Jednak przed podjęciem życiowej decyzji o wyborze współmałżonka do głosu trzeba dopuścić jeszcze jeden Dar Boży, którym jest rozum. To rozum ma mieć decydujący głos.
"Małżeństwo to nie kajdany tylko skrzydła."
Także człowiek poddaje się natchnieniom wiosny. Chętnie zmienia gruby płaszcz na lekką kurteczkę i lubi usiąść na ławce, żeby choć przez chwilę zasłuchać się w śpiew ptaków i upajać się zapachem wiatru niosącego z sobą woń Wiosny.
Jest to pora kiedy ludzie, zwłaszcza młodzi, bardzo pragną być z kimś bliskim, chłopiec z dziewczyną chcą doznawać miłości i szczęścia.
Pierwszy etap miłości między chłopcem i dziewczyną przypomina wiosnę - pełną emocji, dużego zaangażowania, fascynacji i zachwytu drugą osobą. Młodzi doznają wielkiego szczęścia z bycia razem, nieraz odnoszą wrażenie, że to miłość na całe życie. Mówi się o nich: zakochani. Myślami stale są przy ukochanej osobie, ciągle o niej marzą. Ukochany człowiek jawi się jako ten jeden jedyny, najwspanialszy, najlepszy.
Jest to piękny czas, czas najsilniejszych emocji. Emocje te pchają ich ku sobie, sprawiają, że spędzają ze sobą bardzo dużo czasu. Poznają siebie wzajemnie.
Czy to jest miłość?
Chyba jednak nie. To preludium miłości. Czas wielkiej fascynacji będzie dobrze wykorzystany, jeżeli nie przekroczą sfery intymności fizycznej i zaszczepią swą miłość w Miłość Boga samego, i Jego oczami będą spoglądać na siebie. Wtedy preludium przerodzi się w symfonię.
Przełomem w relacji zakochania jest poznanie.
Poznajemy ukochaną osobę nie tylko od strony pozytywnej, ale także od strony jej słabości, niedomagań, wad. Czasem jedno niespodziewane wydarzenie może przewartościować opinię o drugim człowieku. W takiej chwili, choć na moment, włącza się głos rozumu, który mówi: "Zastanów się dobrze, czy ten człowiek jest godzien twojej miłości? Zastanów się, czy będziesz potrafił/a kochać go takim, jakim go poznałeś/aś?" Rozum weryfikuje nasz dotychczasowy obraz ukochanej osoby. Umiejętność zaakceptowania człowieka takim jakim jest, jest w dużym stopniu aktem rezygnacji z siebie, rezygnacji ze swojego egoizmu. Jest aktem miłości.
Jeżeli rozum, po dogłębnej analizie poznanych wad ukochanej osoby powie, że jej zachowanie nie wpłynie niszcząco na późniejsze życie małżeńskie i rodzinne, to akceptacja będzie wyborem dającym szansę na udane małżeństwo.
Jeżeli jednak słabości charakteru kandydata na współmałżonka są trudne do przyjęcia, lub rozum mówi, że mogą mieć negatywny wpływ na późniejsze wspólne życie, to wypada się poważnie zastanowić nad sensem trwania takiej relacji jeszcze przed ślubem.
Jak wykorzystać czas bycia razem, w jaki sposób poznać tego drugiego człowieka?
Na lekcji jedna z dziewcząt zadała mi pytanie: "Skąd można mieć pewność, że to ten?" Powiedziałam wtedy, że gdyby ktoś wymyślił gotową receptę na to jak nabyć 100% pewności, że to Ten, czy Ta, to za opublikowanie jej zarobiłby majątek.
Nie ma gotowej recepty, nie ma jednego sposobu na poznanie i sprawdzenie drugiego człowieka.
Patrzymy oczami Boga.
Myślę, że łatwiej będzie jak zaczniemy od patrzenia na siebie i na nasze związki oczami miłującego nas Ojca, który jest w niebie. Pan Bóg pragnie naszego dobra, naszego szczęścia, chce dla nas dobrze. W nieznany nam sposób zaplanował nasze życie. Do nas należy wsłuchać się w jego Głos i próbować odczytać ten plan i zrealizować go. Zaczynamy od przestawienia hierarchii pragnień: na pierwszym miejscu stawiamy to, czego chce dla nas Bóg, a dopiero na drugim to, czego my chcemy sami dla siebie. Trudne, ale bezpieczne i zapewniające pomyślność w Bożym tego słowa znaczeniu.
Dla przykładu: chłopiec marzy o dziewczynie pięknej, zgrabnej, wrażliwej, inteligentnej. Ale nie każda dziewczyna o tych cechach będzie jednocześnie mądra, roztropna, gospodarna, pracowita. W małżeństwie może okazać się, że wygląd jest dla niej ważniejszy od ugotowania obiadu, zajęcia się dzieckiem. Tu zacznie się tragedia: kłótnie, nieporozumienia wzajemne oskarżenia, a może i nawet rozpad takiego związku.
Pan Bóg przygotuje chłopcu dziewczynę, która może nie będzie miała wymarzonej przez niego urody, ale za to będzie mądrą żona i matką. Tylko trzeba cierpliwie na nią poczekać, delikatnie jej poszukać.
Tak też słuchając głosu Boga i mając szeroko otwarte oczy na znaki przez które do nas przemawia, przejdźmy do poznawania ukochanej osoby w kategoriach bardziej człowieczych aniżeli Boskich.
Nasza hierarchia wartości.
Po pierwsze, trzeba się zastanowić nad swoją hierarchią wartości. Co jest dla mnie w życiu najważniejsze? Dla człowieka wierzącego na pierwszym miejscu powinien być Pan Bóg, potem własna rodzina lub może inne powołanie życiowe. Są ludzie, dla których najważniejsze jest zarobienie dużych pieniędzy, kariera zawodowa, czy ładny wygląd. Zestawiając hierarchię wartości kochających się: chłopca i dziewczyny, porównamy czy na trzech pierwszych miejscach znajdziemy te same wartości. Jeżeli będzie rozbieżność to nie znajdziemy wspólnych dążeń, planów, celów dla ich małżeństwa. W takim związku każde będzie "ciągnąć w swoją stronę" aż rozerwą więź, która ich łączy.
Koniecznie przed podjęciem decyzji o małżeństwie narzeczeni powinni porozmawiać na temat ich planowanego potomstwa oraz kwestii finansowych.
W pierwszym przypadku należy pamiętać, że małżeństwo sakramentalne zgodnie z Bożym powołaniem przyjmuje do swego życia każde dziecko, którym Bóg ich obdarzy. Rozmowa na temat rodzicielstwa powinna dotyczyć przygotowania i obustronnego zaakceptowania naturalnych metod regulacji poczęć, uzgodnienia (mniej więcej) ilości dzieci, które zamierzają mieć i czasu ich poczęcia. Oczywiście nie można tego tak dokładnie zaplanować, ale taka rozmowa da narzeczonym orientację w poglądach drugiej strony i szansę dojścia do wspólnej wizji.
Kwestia finansów jest w wielu rodzinach problemem numer jeden. Z powodu pieniędzy jest najwięcej kłótni rodzinnych a nawet rozwodów. Dlatego oboje muszą czuć się odpowiedzialni za podjęcie pracy w celu utrzymania rodziny i właściwego nimi gospodarzenia. Warto ustawić wspólną hierarchię potrzeb materialnych. Ważne jest właściwa postawa męża wobec pozostawania żony w domu w celu opieki nad dziećmi. Wtedy często cały ciężar pracy zarobkowej spada na ramiona męża - ojca.
Przyjrzymy się drugiemu człowiekowi pod kątem tego jaki jest kierunek jego rozwoju osobowego?
Poznając człowieka, widzimy go w jakimś wycinku czasu. On nie był i nie będzie takim samym jak jest w tej chwili. Każdy ma dynamiczną osobowość i zmienia się z tygodnia na tydzień, a nieraz z dnia na dzień, jeżeli doświadczy jakiś bardzo istotnych dla siebie wydarzeń życiowych. Na zmianę wnętrza człowieka, jego usposobienia może mieć wpływ jedna pochwała lub nagana znaczącej osoby, sukces i porażka w szkole lub pracy, miłość i porzucenie, śmierć osoby bliskiej. Nasze spostrzeganie ukochanej osoby możemy porównać do sytuacji, gdy robimy zdjęcie motyla: zatrzymujemy w kadrze ułamek sekundy lecącego motyla. Patrząc na fotografię, nie wiemy skąd ten motyl przyleciał i dokąd leci.
Głównym zadaniem w poznawaniu drugiego człowieka jest dowiedzenie się "skąd przyleciał i dokąd leci". Czyli: Jaki był? Jakie ma predyspozycje, jakie cele życiowe, czy się rozwija, czy następuje degradacja jego osobowości?
Weźmy na przykład sytuację: dziewczyna poznaje chłopaka na imprezie i widzi, że on pije alkohol. Trochę się upił. Może sobie pomyśleć: "zabawił się, i tyle". Ale potem, gdy go poznaje, gdy go widzi w różnych sytuacjach, może zaobserwować, czy on sięga po alkohol przy każdej nadarzającej się okazji, czy w szczególnych okolicznościach? Co pije i jak dużo pije? Czy zawsze się upija? Jeżeli tak, to znaczy, że jest na drodze do alkoholizmu. Jeżeli nie pije, to znaczy, że to była sporadyczna sytuacja.
Każdy człowiek jest na drodze rozwoju. Uczy się w szkole podstawowej, potem w średniej i dalej podejmuje decyzję, czy chce się kształcić czy iść do pracy. Jedni kończą ogólniak z bardzo dobrymi wynikami, potem robią jakiś kurs przysposabiający do zawodu i kończą edukację, idą do pracy bez realizowania swoich aspiracji życiowych. Inni kończą zasadniczą szkołę zawodowa, potem technikum, matura, studia i z dyplomem magistra, znajdują dobrą pracę albo zakładają własna firmę. Drogi rozwoju są różne, a to co widzimy w danym momencie życia nie przesądza o przyszłości człowieka.
Jak daleko spada jabłko od jabłoni?
Często słyszy się z ust młodej zakochanej dziewczyny słowa: "ja nie wychodzę za mąż za jego ojca tylko za niego". Jednak bardzo dużo możemy się dowiedzieć o człowieku w jego domu rodzinnym. Jest wskazane - kiedyś to należało do obowiązku zgodnie z zasadami dobrego wychowania - żeby zostać przedstawionym rodzicom ukochanej osoby. O takie przedstawienie powinien zadbać zwłaszcza kawaler. Rodzice dziewczyny mając okazję do porozmawiania z chłopcem, sami przekonają się czy jest on człowiekiem na tyle odpowiedzialnym, że mogą spokojnie pozwolić córce na spotkania z nim.
Z drugiej strony, goszcząc u ewentualnych teściów można przyjrzeć się jaka panuje atmosfera w domu. Jak odnoszą się do siebie rodzice, czy mąż szanuje żonę, czy się kochają, jaki prowadzą styl życia, czy dobrze gospodarzą pieniędzmi i dbają o dom, jak spędzają wolny czas, jakie mają nawyki?
Młodzi będą tworzyli na swój sposób życie małżeńskie i rodzinne (o ile będą mogli mieszkać w niezależnym mieszkaniu). Jednak zawsze coś ze swojego domu rodzinnego przeniosą. Przenosimy przyzwyczajenia, nałogi, sposoby odnoszenia się do innych członków rodziny, sposoby rozwiązywania problemów.
Tu chłopiec, którego ojciec radził sobie z problemami topiąc je w alkoholu, przejmie ten sposób, gdy sam napotka na trudności życiowe. Jeżeli ojciec bił matkę, syn także może podnieść rękę na swoją żonę. Jeżeli matka dziewczyny kilka razy się rozwiodła, ciągle ma jakiegoś "przyjaciela" i żaden mężczyzna nie może jej zadowolić, to córka może mieć podobny stosunek do mężczyzn. Podałam negatywne przykłady, bardzo ostre, ale niestety w naszej rzeczywistości dość powszechne. Czy to znaczy, że dzieci takich rodziców nie mają szansy na założenie prawidłowo funkcjonującej, kochającej się rodziny? I że wszystko w ich życiu jest stracone? NIE!
Jest wiele młodych kobiet i mężczyzn, którzy pochodzą z patologicznych środowisk, a którzy mają kochające się i dobrze funkcjonujące rodziny. Jednak nie przyszło im to łatwo. Nie stało się samo. Wymagało od nich dużego wysiłku. Co w takiej sytuacji robić? Po pierwsze pukamy do Pana Boga i prosimy aby pomógł, aby poprowadził tą trudną drogą. Trzeba dużej świadomości tego, co w domu rodzinnym może mieć na człowieka zły wpływ i co zrobić aby nie ujawniły się, bądź zanikły złe wzorce zachowań. W takiej sytuacji polecam stały kontakt z kierownikiem duchowym lub/i z doradcą rodzinnym, psychologiem, pedagogiem. W tego rodzaju trudnościach pomoc fachowa dobrze przygotowanych osób jest nieodzowna.
Błogosławieństwo rodziców jest składową Błogosławieństwa Bożego zawieranego związku małżeńskiego. Jeżeli w sercach narzeczonych jest głębokie przekonanie o właściwym wyborze, a któryś z rodziców tego nie akceptuje, to należy Boga prosić o jasność dla siebie i dla niego. Błogosławieństwo rodziców jest potrzebne nie tylko dzieciom pobierającym się ale także ich rodzicom.
W obecności ukochanej osoby budzą się nasze emocje, uczucia i pragnienie bliskości. Są to wszystko piękne przeżycia, którymi obdarowuje Bóg Ojciec. Jednak przed podjęciem życiowej decyzji o wyborze współmałżonka do głosu trzeba dopuścić jeszcze jeden Dar Boży, którym jest rozum. To rozum ma mieć decydujący głos.
"Małżeństwo to nie kajdany tylko skrzydła."
3 kroki w kierunku odpowiedzialności
„Bo oni się na mnie uwzięli!”, „Bo ja nigdy nie mam szczęścia”, „Gdyby
on był inny, to nasz związek by przetrwał”. Co łączy te zdania? We
wszystkich kryje się ucieczka przed odpowiedzialnością. Tak jakby
wszystko, co dzieje się w naszym życiu, zależało od tajemniczych
czynników zewnętrznych.
Ktoś lub coś ma nas uczynić szczęśliwymi. Ta takim myśleniu łapiemy się chyba wszyscy. Jest to problem, bo efektem takiego podejścia bywają bezradność i zależność, a często niedługo potem frustracja.
Oto 3 kroki, jak próbować to zmienić.
1. Zmień swój język
Zaskakująca rada? Jak to możliwe? Hasło: „Udało mi się!”, tak często używane przez tych, którzy odnieśli sukces, sugeruje brak sprawczości osoby, która je wypowiada. Samo „się”? No nie, przecież wszystkie osiągnięcia to najczęściej efekty sporego wysiłku. Nie udałoby się, gdyby ktoś się nie postarał. Nie dopilnował czegoś. Ciężko na to nie zapracował. – Gdy słyszę zdanie: „Udało mi się”, mam wrażenie, że osoba, która to mówi, jest bierna. W mojej głowie powstaje obraz leniwego kota leżącego pod drzewem i czekającego, aż do jego stóp samo przyjdzie coś smacznego do zjedzenia. Wtedy rzeczywiście temu kocurowi dosłownie udaje się na chwilę poprawić swój jadłospis.
W jakim kierunku mają więc iść zmiany? Gdy ktoś gratuluje nam sukcesu, nie odpowiadajmy: „Tak wyszło”, „Przy okazji mi się powiodło”, „Jakoś tak się stało”. Powiedzmy: „Zrobiłem to”, „Dokonałem tego”, „Spełniłem swoje marzenie, bo po prostu miałem ochotę to zrobić”. – Gdy czytałam kiedyś teksty wysyłane przez młodych ludzi na pamiętnikarski konkurs, zaważyłam, że w ich zgłoszeniach dała się zauważyć tendencja do unikania słowa „ja”. Pewnego razu zapytałam ich o przyczyny. Okazało się, że sporo osób obawia się bycia posądzonym o egoizm. Tak jakby użycie magicznego słowa „ja” ocierało się o narcyzm. Na wszelki wypadek wolimy go nie nadużywać, a w konsekwencji często w ogóle go nie używamy. Tak naprawdę kluczowe jest nie słowo „ja”, tylko... pojawiający się za nim czasownik. Bo właśnie nim możemy się pochwalić, co odpowiedzialnie
zrobiliśmy…
2. Bądź mniej impulsywny, a bardziej wrażliwy
Znany amerykański psychoterapeuta Richard Carlson napisał kiedyś tekst o dwóch stanach psychologicznych, w które popadamy w naszym życiu ‒ jeden z nich to impulsywność, a drugi wrażliwość. Pierwszy to silne napięcie, podejmowanie decyzji bez namysłu, poczucie przyparcia do muru. Drugi to łagodność, spokój, elastyczność. Swobodne rozwiązywanie problemów, bez brania sobie do serca najdrobniejszego niepowodzenia. Miejsce na odpowiedzialność pojawia się wtedy, gdy działamy z namysłem. Gdy wybieramy coś, bo tak wolimy, tak jest wygodniej, bardziej racjonalnie lub po prostu korzystniej dla nas. Ale stoi za tym namysł, a nie pośpiech i działanie na zasadzie „byle coś zrobić”.
Wszystkich, którzy mają z tym kłopot, namawiam, żeby kierowali się w życiu tym, co wiedzą, a nie tym, w co wierzą – dodaje. Na czym polega różnica? To, w co wierzymy, wynika zwykle z tego, że ktoś nam coś powiedział. To przyszło z zewnątrz i wpłynęło na naszą, wyrobioną wtedy zwykle na szybko, opinię. To, co wiemy, jest sprawdzone przez nas. – Ta wiedza może nawet wynikać z naszej natury. Wiemy, że zdrowy rozsądek lub intuicja podpowiadają nam, iż powinniśmy zmienić pracę.
Albo zrezygnować w tym roku z wakacji i pieniądze wydać na remont domu, mimo że przyjaciele, rodzina lub koledzy każą nam wierzyć, że powinniśmy zrobić inaczej. Chodzi o to, żeby wsłuchać się w siebie i kierować naszymi wyborami odpowiedzialnie, a nie na podstawie strzępków informacji od innych. Jeden z moich pacjentów, stosując ten sposób, uwrażliwił się na to, że jeśli robi coś cały czas podobnie, to nie ma sensu, żeby czekał na nowe, lepsze efekty. Podjął odpowiedzialną decyzję, że zmienia wiele rzeczy w swoim życiu: od diety aż po nowe studia, na które się zapisał. I dopiero potem zaczyna czekać na nowe rezultaty.
3. Uświadom sobie, że zawsze masz przed sobą dwie drogi
To na początku brzmi banalnie. Ale może warto się nad tym zastanowić? Wyobraź sobie, że rano dzwoni budzik. Masz dwie możliwości ‒ posłusznie wstać i zacząć działać zgodnie z harmonogramem albo wyłączyć budzik i spać dalej. W czwartkowy kalendarz masz wpisany trening na siłowni? Możesz wziąć strój i buty i spędzić tam półtorej godziny albo zrezygnować i zostać w domu. Szef organizuje zebranie późnym popołudniem, gdy masz ochotę być w domu. Możesz grzecznie stawić się na spotkaniu albo powiedzieć, że nie idziesz. I już. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Często działamy mechanicznie. Wstajemy, bo dzwoni budzik. Idziemy na siłownię, bo tego oczekuje od nas trener personalny. Naginamy plan dnia, żeby pojawić się na zebraniu. I bardzo dobrze, ale warto pamiętać, że jest zawsze alternatywa. Ta lżejsza, być może przyjemniejsza. Zwykle łatwiejsza. I wielokrotnie każdego dnia tę alternatywę bez większego zastanowienia odrzucamy, z własnego wyboru.
Świadomość, że tak często celowo rezygnujemy z tej łatwiejszej drogi, pokazuje nam samym, że w ręce chwytamy stery naszego życia i bierzemy za nie odpowiedzialność.
Ktoś lub coś ma nas uczynić szczęśliwymi. Ta takim myśleniu łapiemy się chyba wszyscy. Jest to problem, bo efektem takiego podejścia bywają bezradność i zależność, a często niedługo potem frustracja.
Oto 3 kroki, jak próbować to zmienić.
1. Zmień swój język
Zaskakująca rada? Jak to możliwe? Hasło: „Udało mi się!”, tak często używane przez tych, którzy odnieśli sukces, sugeruje brak sprawczości osoby, która je wypowiada. Samo „się”? No nie, przecież wszystkie osiągnięcia to najczęściej efekty sporego wysiłku. Nie udałoby się, gdyby ktoś się nie postarał. Nie dopilnował czegoś. Ciężko na to nie zapracował. – Gdy słyszę zdanie: „Udało mi się”, mam wrażenie, że osoba, która to mówi, jest bierna. W mojej głowie powstaje obraz leniwego kota leżącego pod drzewem i czekającego, aż do jego stóp samo przyjdzie coś smacznego do zjedzenia. Wtedy rzeczywiście temu kocurowi dosłownie udaje się na chwilę poprawić swój jadłospis.
W jakim kierunku mają więc iść zmiany? Gdy ktoś gratuluje nam sukcesu, nie odpowiadajmy: „Tak wyszło”, „Przy okazji mi się powiodło”, „Jakoś tak się stało”. Powiedzmy: „Zrobiłem to”, „Dokonałem tego”, „Spełniłem swoje marzenie, bo po prostu miałem ochotę to zrobić”. – Gdy czytałam kiedyś teksty wysyłane przez młodych ludzi na pamiętnikarski konkurs, zaważyłam, że w ich zgłoszeniach dała się zauważyć tendencja do unikania słowa „ja”. Pewnego razu zapytałam ich o przyczyny. Okazało się, że sporo osób obawia się bycia posądzonym o egoizm. Tak jakby użycie magicznego słowa „ja” ocierało się o narcyzm. Na wszelki wypadek wolimy go nie nadużywać, a w konsekwencji często w ogóle go nie używamy. Tak naprawdę kluczowe jest nie słowo „ja”, tylko... pojawiający się za nim czasownik. Bo właśnie nim możemy się pochwalić, co odpowiedzialnie
zrobiliśmy…
2. Bądź mniej impulsywny, a bardziej wrażliwy
Znany amerykański psychoterapeuta Richard Carlson napisał kiedyś tekst o dwóch stanach psychologicznych, w które popadamy w naszym życiu ‒ jeden z nich to impulsywność, a drugi wrażliwość. Pierwszy to silne napięcie, podejmowanie decyzji bez namysłu, poczucie przyparcia do muru. Drugi to łagodność, spokój, elastyczność. Swobodne rozwiązywanie problemów, bez brania sobie do serca najdrobniejszego niepowodzenia. Miejsce na odpowiedzialność pojawia się wtedy, gdy działamy z namysłem. Gdy wybieramy coś, bo tak wolimy, tak jest wygodniej, bardziej racjonalnie lub po prostu korzystniej dla nas. Ale stoi za tym namysł, a nie pośpiech i działanie na zasadzie „byle coś zrobić”.
Wszystkich, którzy mają z tym kłopot, namawiam, żeby kierowali się w życiu tym, co wiedzą, a nie tym, w co wierzą – dodaje. Na czym polega różnica? To, w co wierzymy, wynika zwykle z tego, że ktoś nam coś powiedział. To przyszło z zewnątrz i wpłynęło na naszą, wyrobioną wtedy zwykle na szybko, opinię. To, co wiemy, jest sprawdzone przez nas. – Ta wiedza może nawet wynikać z naszej natury. Wiemy, że zdrowy rozsądek lub intuicja podpowiadają nam, iż powinniśmy zmienić pracę.
Albo zrezygnować w tym roku z wakacji i pieniądze wydać na remont domu, mimo że przyjaciele, rodzina lub koledzy każą nam wierzyć, że powinniśmy zrobić inaczej. Chodzi o to, żeby wsłuchać się w siebie i kierować naszymi wyborami odpowiedzialnie, a nie na podstawie strzępków informacji od innych. Jeden z moich pacjentów, stosując ten sposób, uwrażliwił się na to, że jeśli robi coś cały czas podobnie, to nie ma sensu, żeby czekał na nowe, lepsze efekty. Podjął odpowiedzialną decyzję, że zmienia wiele rzeczy w swoim życiu: od diety aż po nowe studia, na które się zapisał. I dopiero potem zaczyna czekać na nowe rezultaty.
3. Uświadom sobie, że zawsze masz przed sobą dwie drogi
To na początku brzmi banalnie. Ale może warto się nad tym zastanowić? Wyobraź sobie, że rano dzwoni budzik. Masz dwie możliwości ‒ posłusznie wstać i zacząć działać zgodnie z harmonogramem albo wyłączyć budzik i spać dalej. W czwartkowy kalendarz masz wpisany trening na siłowni? Możesz wziąć strój i buty i spędzić tam półtorej godziny albo zrezygnować i zostać w domu. Szef organizuje zebranie późnym popołudniem, gdy masz ochotę być w domu. Możesz grzecznie stawić się na spotkaniu albo powiedzieć, że nie idziesz. I już. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Często działamy mechanicznie. Wstajemy, bo dzwoni budzik. Idziemy na siłownię, bo tego oczekuje od nas trener personalny. Naginamy plan dnia, żeby pojawić się na zebraniu. I bardzo dobrze, ale warto pamiętać, że jest zawsze alternatywa. Ta lżejsza, być może przyjemniejsza. Zwykle łatwiejsza. I wielokrotnie każdego dnia tę alternatywę bez większego zastanowienia odrzucamy, z własnego wyboru.
Świadomość, że tak często celowo rezygnujemy z tej łatwiejszej drogi, pokazuje nam samym, że w ręce chwytamy stery naszego życia i bierzemy za nie odpowiedzialność.
Hipnoza
Hipnoza (hýpnos, dosłownie „sen”) – definiowana jest jako stan
prawidłowo funkcjonującego umysłu, w którym uwaga danej osoby jest mocno
zogniskowana na określonych bodźcach, świadomość bodźców pochodzących
spoza obszaru zogniskowania uwagi jest znacznie ograniczona oraz podczas
którego krytyczny osąd danej osoby zostaje częściowo zawieszony.
Doświadczenia nad hipnozą pokazały, że nie jest ona związana z istotną zmianą funkcjonowania mózgu. Częstotliwość fal mózgowych osób zahipnotyzowanych nie różni się od częstotliwości rejestrowanych u osób znajdujących się w stanie czuwania. Podczas hipnozy człowiek nie zyskuje żadnych umiejętności, czy też możliwości, których nie posiadałby w stanie pełnej świadomości, jeśli byłby odpowiednio zmotywowany.
Doświadczenia nad hipnozą pokazały, że nie jest ona związana z istotną zmianą funkcjonowania mózgu. Częstotliwość fal mózgowych osób zahipnotyzowanych nie różni się od częstotliwości rejestrowanych u osób znajdujących się w stanie czuwania. Podczas hipnozy człowiek nie zyskuje żadnych umiejętności, czy też możliwości, których nie posiadałby w stanie pełnej świadomości, jeśli byłby odpowiednio zmotywowany.
Część badaczy uznaje hipnozę za stan zmienionej świadomości odmienny
zarówno od stanu czuwania jak i snu. W stosunku do stanu czuwania,
podkreśla się takie odmienności hipnozy, jak obniżenie zdolności
planowania, nierozdzielność uwagi, możliwość przywoływania wspomnień
wzrokowych lub wyobrażeń, wzrost zdolności do wytwarzania nowych
wyobrażeń lub fantazji, ograniczoną zdolność do prawidłowej oceny
realności, zwiększoną sugestywność, skłonność do zachowań zgodnych z
przyjętą rolą oraz niepamięć tego wszystkiego, co działo się podczas
stanu hipnozy.
Hipnoza jest wykorzystywana w psychologii klinicznej i psychiatrii, między innymi jako jedna z metod diagnozowania i leczenia zaburzeń nerwicowych, zaburzeń lękowych, przy zmniejszaniu bólu oraz w terapii niektórych uzależnień.
Hipnoza jest wykorzystywana w psychologii klinicznej i psychiatrii, między innymi jako jedna z metod diagnozowania i leczenia zaburzeń nerwicowych, zaburzeń lękowych, przy zmniejszaniu bólu oraz w terapii niektórych uzależnień.
Myśl jest energią!
W ciągu jednego dnia przez naszą głowę
przechodzą tysiące myśli. To poprzez te myśli tworzymy nasze życie.
Nasze myśli są materialne, są energią, którą nieustannie tworzymy.
Energia naszych myśli nie pozostaje tylko w naszej głowie jest ona wysyłana we wszystkich kierunkach z ogromną prędkością.
Energia naszych myśli nie pozostaje tylko w naszej głowie jest ona wysyłana we wszystkich kierunkach z ogromną prędkością.
Tak jak fal radiowych nie możemy zobaczyć, ale wiemy że istnieją, tak
samo nasze myśli wysyłane są nieustannie poprzez nasz osobisty nadajnik,
czyli mózg. To o czym w danej chwili myślimy, tam kierujemy naszą
energię i to zasilamy.
Pamiętajcie, że myśl jest materialna i zawsze może stwarzać.
Tam, gdzie skierowana jest wasza uwaga, tam płynie również wasza energia. Wasza energia płynie w kierunku tego, o czym myślicie, i w kierunku tego, co budzi wasze zainteresowanie.
Przyciągamy do nas rzeczy stwarzając je wcześniej w umyśle, które potem się materializują na planie fizycznym. Najsilniej działamy wyobrażając sobie, ze już je mamy będąc wdzięcznym za ich otrzymanie. Im bardziej wierzymy w powstanie czegoś tym szybciej to otrzymamy.
Poprzez uczucia wzmacniamy energie myśli. Na przykład poprzez pozytywne nastawienie zabarwione miłością przyciągamy tak samo silnie dobre rzeczy, jak i negatywnym myśleniem zabarwionym strachem złe. Do nas należy wybór co chcemy przyciągnąć do naszego życia.
Naszymi myślami możemy stworzyć wszystko czego tylko chcemy.
Od nas zależy czy będzie to dobre czy nie, czy będzie to służyć jedynie naszemu ego, czy będzie to dla dobra wszystkich ludzi.
To myślami bowiem kreujemy siebie, kreujemy cały otaczający nasz świat. Po prostu jesteśmy Bogami. Tworzymy otaczającą Nas rzeczywistość. Tworzymy siebie. Pomyślcie tylko, jaka w nas jest wielka moc.
Pomyślcie o tym, czego chcecie doświadczyć w życiu. Nie o tym, czego nie chcecie, ale o tym, co chcecie powołać do życia. Na tym polega nasza moc. To, co utrzymujemy w Umyśle, realizuje się w życiu.
Stworzeni jesteście na obraz i podobieństwo Boże, zatem nie ma dla was, gdy tworzycie nic niemożliwego.
Twórzcie! Budujcie! Podążajcie!
Pamiętajcie, że myśl jest materialna i zawsze może stwarzać.
Tam, gdzie skierowana jest wasza uwaga, tam płynie również wasza energia. Wasza energia płynie w kierunku tego, o czym myślicie, i w kierunku tego, co budzi wasze zainteresowanie.
Przyciągamy do nas rzeczy stwarzając je wcześniej w umyśle, które potem się materializują na planie fizycznym. Najsilniej działamy wyobrażając sobie, ze już je mamy będąc wdzięcznym za ich otrzymanie. Im bardziej wierzymy w powstanie czegoś tym szybciej to otrzymamy.
Poprzez uczucia wzmacniamy energie myśli. Na przykład poprzez pozytywne nastawienie zabarwione miłością przyciągamy tak samo silnie dobre rzeczy, jak i negatywnym myśleniem zabarwionym strachem złe. Do nas należy wybór co chcemy przyciągnąć do naszego życia.
Naszymi myślami możemy stworzyć wszystko czego tylko chcemy.
Od nas zależy czy będzie to dobre czy nie, czy będzie to służyć jedynie naszemu ego, czy będzie to dla dobra wszystkich ludzi.
To myślami bowiem kreujemy siebie, kreujemy cały otaczający nasz świat. Po prostu jesteśmy Bogami. Tworzymy otaczającą Nas rzeczywistość. Tworzymy siebie. Pomyślcie tylko, jaka w nas jest wielka moc.
Pomyślcie o tym, czego chcecie doświadczyć w życiu. Nie o tym, czego nie chcecie, ale o tym, co chcecie powołać do życia. Na tym polega nasza moc. To, co utrzymujemy w Umyśle, realizuje się w życiu.
Stworzeni jesteście na obraz i podobieństwo Boże, zatem nie ma dla was, gdy tworzycie nic niemożliwego.
Twórzcie! Budujcie! Podążajcie!
Wszystko ma swoja przyczynę. Nic nie dzieje się przypadkowo.
Jesteśmy w stu procentach odpowiedzialni za wszystko co nas w życiu
spotyka. Wszystkie rzeczy, których doświadczamy zostały wcześniej
stworzone w naszej głowie. Te dobre, jak i te złe. Tworzymy swój świat
najpierw poprzez myśli, potem poprzez słowa i czyny.
Wam nie może wydarzyć się nic czego sami nie stworzyliście. Wszystkie okoliczności w swoim życiu wytwarzacie sami poprzez wybory których dokonujecie oraz poprzez reakcje na wszystko co was otacza w życiu.
Wam nie może wydarzyć się nic czego sami nie stworzyliście. Wszystkie okoliczności w swoim życiu wytwarzacie sami poprzez wybory których dokonujecie oraz poprzez reakcje na wszystko co was otacza w życiu.
Cokolwiek by się nam zdarzyło, to wielki dar od Wszechświata.
Otrzymujemy najlepsze doświadczenia jakie mogą być dla naszego duchowego
rozwoju w danym chwili. Może na początku nie widzimy w niektórych
zdarzeniach nic dobrego, ale z perspektywy czasu rozumiemy ich głębszy
sens i jaka przez to otrzymaliśmy naukę.
Każde doświadczenie służy nam do lepszego zrozumienia siebie i świata oraz do duchowej nauki i wzrastania.
W życiu spotykają nas różne rzeczy i tylko od nas zależy jaka będzie nasza reakcja na nie. Wszystko, co się nam wydarza, to jak odczuwamy, odbieramy doświadczenia, jest wynikiem subiektywnej oceny naszego umysłu.
Jeżeli spotka nas coś „złego”, ktoś nas obrazi lub ubliży nam, to my podejmujemy decyzję jak zareagować i poprzez nią kształtujemy następne doświadczenia, czyli nasze życie.
Ta sama sytuacja może sprawić ze, będziemy przeżywać cierpienia, złość i smutek, obojętność lub radość i cudowny stan ukojenia.
Jeżeli będziemy reagować złością, obrażaniem, żalem lub innymi negatywnymi uczuciami, takie sytuacje znowu do nas trafia, po to żebyśmy mogli nauczyć się poprawnej reakcji.
Na przykład z powodu poniesienia straty czy klęski, możemy przeżywać smutek, rozterki, ale z drugiej strony zawsze możemy znaleźć coś pozytywnego i wprowadzić się w stan spokoju i harmonii.
Bo tak naprawdę wszystko we wszechświecie wypływa z naszego umysłu.
Każde doświadczenie służy nam do lepszego zrozumienia siebie i świata oraz do duchowej nauki i wzrastania.
W życiu spotykają nas różne rzeczy i tylko od nas zależy jaka będzie nasza reakcja na nie. Wszystko, co się nam wydarza, to jak odczuwamy, odbieramy doświadczenia, jest wynikiem subiektywnej oceny naszego umysłu.
Jeżeli spotka nas coś „złego”, ktoś nas obrazi lub ubliży nam, to my podejmujemy decyzję jak zareagować i poprzez nią kształtujemy następne doświadczenia, czyli nasze życie.
Ta sama sytuacja może sprawić ze, będziemy przeżywać cierpienia, złość i smutek, obojętność lub radość i cudowny stan ukojenia.
Jeżeli będziemy reagować złością, obrażaniem, żalem lub innymi negatywnymi uczuciami, takie sytuacje znowu do nas trafia, po to żebyśmy mogli nauczyć się poprawnej reakcji.
Na przykład z powodu poniesienia straty czy klęski, możemy przeżywać smutek, rozterki, ale z drugiej strony zawsze możemy znaleźć coś pozytywnego i wprowadzić się w stan spokoju i harmonii.
Bo tak naprawdę wszystko we wszechświecie wypływa z naszego umysłu.
Wszystko jest energią i posiada swoją wibrację.
Człowiek zbudowany jest z kilku bilionów komórek, które składają się z
atomów. Te same atomy budują człowieka jak i zwierzęta, rośliny i
minerały, jedyna różnica to ich odmienna konfiguracja.
Rozkładając atom na jeszcze mniejsze części dojdziemy do kwantu, który jest bardziej wibrującą cząsteczka energii niż ciałem stałym. Z tego wynika, że nie tylko nasze myśli, ale wszystko co widzimy, co istnieje tak naprawdę jest wibrującą energią.
Wszystko posiada swoja unikalną wibracje (nadaje na danej częstotliwości, tak jak fale radiowe o różnych częstotliwościach) - ludzie, zwierzęta, przyroda, minerały, jedzenie, ubrania, książki, kosmetyki, także nasze uczucia, słowa i czyny.
Różnica pomiędzy poszczególnymi przedmiotami i żywymi istotami to inna częstotliwość wibracji. Im rzeczy bardziej przepełnione są miłością i dobrem tym mają wyższe wibracje, natomiast im bardziej są oddalone od Boskiej miłości tym mają niższe wibracje.
Cały fizyczny świat jest doskonale poukładany. Planety krążące wokół słońca, gwiazdy, galaktyki, atomy budujące ciało człowieka, wszystko precyzyjnie działa dzięki Wyższej Inteligencji – Boga, który przenika cały Wszechświat i go organizuje. Każda cząsteczka i atom przepełniona jest Boską energia, która daje jej głębszy sens istnienia w odniesieniu do całego stworzenia.
Wszystko, co was otacza, stanowi energię, wibrację.
Każdy człowiek stanowi swój skomplikowany układ. Składa się on nie tylko z ciała fizycznego lecz również z bardzo subtelnej jednakże materialnej substancji. Wszystko określa się poziomem rozwoju świadomości człowieka. Ludzie różnią się jeden od drugiego nawet na poziomie DNA, na poziomie genów i chromosomów. Czy znane są wam te terminy?
A więc, każdy człowiek niesie w sobie określoną składową energetyczną. Każdy człowiek posiada taki czy inny potencjał wewnętrzny który pozwala mu mieć taką czy inną przeważającą częstotliwość, która jest jemu właściwa.
Wasze ciało na przykład może określać podstawową częstotliwość wibracji. Wolicie taką czy inną żywność. I wasza żywność którą wolicie i spożywacie w takim czy innym stopniu określa wasz poziom wibracji.
Na przykład jeśli spożywacie mięso i w ogóle bardzo nie odróżniacie rodzaju jedzenia, to z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć że wasza wibracja jest bardzo niska.
Na poziom waszej wibracji wpływa nie tylko żywność, lecz i otoczenie, sytuacja, miejsce w którym żyjecie.
Osobiście dlatego mieszkacie w takim miejscu, żeby wasze wibracje mniej więcej odpowiadały temu miejscu.
Wasze wibracje mogą zmieniać się bardzo w ciągu waszego życia. Wtedy gdy postanawiacie stać się wegetarianinem, rezygnujecie z papierosów, alkoholu słuchania nieodpowiedniej muzyki, to wasze wibracje nie natychmiast lecz stopniowo zaczynają się zmieniać.
Czujecie się wtedy niekomfortowo we wcześniejszym, starym towarzystwie. Jakby was wypychano z towarzystwa, w którym pracujecie.
Wszystko to jest sprawą wibracji. Przestajecie odpowiadać średniej wibracji wszystkiego co was otacza i zmusza to was do poszukiwań innej pracy, innego towarzystwa.
Ukochani, wszystko posiada pewne wibracje. Wszystko to wibracje. Wasz pokarm niesie pewne wibracje, wasza muzyka niesie pewne wibracje, architektura miast, rzeczy, przedmioty, z których korzystacie.
Pewne rzeczy niosą pozytywne wibracje, inne – negatywne. Czasem jedna negatywna rzecz jest zdolna wyprowadzić was ze spokoju i harmonii.
Najbardziej należy wykazać ostrożność, gdy narażacie się działaniu włączonych telewizorów i radioodbiorników. Ciągle narażacie siebie na działanie wątpliwych wzorców, które na długo pozbawiają was szansy doświadczać Boskich stanów świadomości, harmonii z Boskim światem.
W wielu naszych przesłaniach ciągle mówimy o wibracjach i konieczności ich podnoszenia.
To abstrakcyjne stwierdzenie posiada całkiem konkretne przejawienie w waszym świecie fizycznym.
Gdybyście postarali się być bardziej ciekawi, to moglibyście zrozumieć, że wasza świecka nauka posiada dane o tym, że już dawno temu zrozumiała fenomen podwyższenia wibracji. I gdyby wyniki naukowych badań stały się szeroko popularne to doprowadziłoby to do wybuchu w waszej świadomości. A więc jesteście jeszcze bardziej zainteresowani, prawda?
Zapewniam, że wielu uczonych na świecie posiada do swojej dyspozycji dane o tym jak wibracje komórek ludzkich zmieniają się pod wpływem rodzaju życia, które prowadzi człowiek. Dane pokazujące, że wibracje te wskazują na stan zdrowia człowieka, a w szczególności na pracę podstawowych jego organów oraz układów.
Wszystko można zmierzyć i wszystko jest naukowo uzasadnione.
Wibracja waszych komórek zmienia się bardzo silnie w zależności od tego, jakiego pokarmu używa człowiek, w jakich warunkach on mieszka, czy posiada on złe nawyki, a nawet czy ma skłonności słuchania muzyki niosącej w sobie wibracje nieharmonijne.
Każde wasze słowo posiada pewną wibrację i każde wasze słowo jest zabarwione przez wasz stan świadomości, w którym się znajdujecie, wymawiając Słowo.
Potrzebny jest pewien stan czucia i oderwania od doczesności tego świata, żeby zobaczyć przez słowa, które wymawiacie, waszą wewnętrzną istotę. Na podstawie tego, co mówicie i jak to mówicie, można dowiedzieć się o was praktycznie wszystkiego.
Wibracje waszego głosu całkowicie oddają poziom rozwoju waszej świadomości.
Wasze słowa i dźwięki posłusznie odzwierciedlają stan waszych czterech niższych ciał.
...świat to energia i nic po za energią. W zależności od częstotliwości ta energia może składać światy, podobne do waszego, tak zwane gęste światy. A ponieważ wszystko jest energią, jednocześnie z waszym światem istnieją inne światy, mające bardziej wysokie częstotliwości wibracji.
Nie widzicie tych światów, tak jak my na przykład, znajdując się w naszym świecie, nie widzimy was. To jest oczywiste.
Mniej oczywiste jest, że różne punkty waszego świata mają różne wibracje. Różne kontynenty, różne kraje wibrują na własnych częstotliwościach. Przemieszczając się od jednego miejsca do innego miejsca na kuli ziemskiej, możecie to odczuć.
Lecz możecie to odczuwać dopiero wtedy, gdy wyposażeni jesteście w narzędzia, które pozwalają wam na odczuwanie tego.
Mam na myśli wasz energetyczny aparat, wasze centra energetyczne, stopień odczuwania, którym władacie.
Rozkładając atom na jeszcze mniejsze części dojdziemy do kwantu, który jest bardziej wibrującą cząsteczka energii niż ciałem stałym. Z tego wynika, że nie tylko nasze myśli, ale wszystko co widzimy, co istnieje tak naprawdę jest wibrującą energią.
Wszystko posiada swoja unikalną wibracje (nadaje na danej częstotliwości, tak jak fale radiowe o różnych częstotliwościach) - ludzie, zwierzęta, przyroda, minerały, jedzenie, ubrania, książki, kosmetyki, także nasze uczucia, słowa i czyny.
Różnica pomiędzy poszczególnymi przedmiotami i żywymi istotami to inna częstotliwość wibracji. Im rzeczy bardziej przepełnione są miłością i dobrem tym mają wyższe wibracje, natomiast im bardziej są oddalone od Boskiej miłości tym mają niższe wibracje.
Cały fizyczny świat jest doskonale poukładany. Planety krążące wokół słońca, gwiazdy, galaktyki, atomy budujące ciało człowieka, wszystko precyzyjnie działa dzięki Wyższej Inteligencji – Boga, który przenika cały Wszechświat i go organizuje. Każda cząsteczka i atom przepełniona jest Boską energia, która daje jej głębszy sens istnienia w odniesieniu do całego stworzenia.
Wszystko, co was otacza, stanowi energię, wibrację.
Każdy człowiek stanowi swój skomplikowany układ. Składa się on nie tylko z ciała fizycznego lecz również z bardzo subtelnej jednakże materialnej substancji. Wszystko określa się poziomem rozwoju świadomości człowieka. Ludzie różnią się jeden od drugiego nawet na poziomie DNA, na poziomie genów i chromosomów. Czy znane są wam te terminy?
A więc, każdy człowiek niesie w sobie określoną składową energetyczną. Każdy człowiek posiada taki czy inny potencjał wewnętrzny który pozwala mu mieć taką czy inną przeważającą częstotliwość, która jest jemu właściwa.
Wasze ciało na przykład może określać podstawową częstotliwość wibracji. Wolicie taką czy inną żywność. I wasza żywność którą wolicie i spożywacie w takim czy innym stopniu określa wasz poziom wibracji.
Na przykład jeśli spożywacie mięso i w ogóle bardzo nie odróżniacie rodzaju jedzenia, to z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć że wasza wibracja jest bardzo niska.
Na poziom waszej wibracji wpływa nie tylko żywność, lecz i otoczenie, sytuacja, miejsce w którym żyjecie.
Osobiście dlatego mieszkacie w takim miejscu, żeby wasze wibracje mniej więcej odpowiadały temu miejscu.
Wasze wibracje mogą zmieniać się bardzo w ciągu waszego życia. Wtedy gdy postanawiacie stać się wegetarianinem, rezygnujecie z papierosów, alkoholu słuchania nieodpowiedniej muzyki, to wasze wibracje nie natychmiast lecz stopniowo zaczynają się zmieniać.
Czujecie się wtedy niekomfortowo we wcześniejszym, starym towarzystwie. Jakby was wypychano z towarzystwa, w którym pracujecie.
Wszystko to jest sprawą wibracji. Przestajecie odpowiadać średniej wibracji wszystkiego co was otacza i zmusza to was do poszukiwań innej pracy, innego towarzystwa.
Ukochani, wszystko posiada pewne wibracje. Wszystko to wibracje. Wasz pokarm niesie pewne wibracje, wasza muzyka niesie pewne wibracje, architektura miast, rzeczy, przedmioty, z których korzystacie.
Pewne rzeczy niosą pozytywne wibracje, inne – negatywne. Czasem jedna negatywna rzecz jest zdolna wyprowadzić was ze spokoju i harmonii.
Najbardziej należy wykazać ostrożność, gdy narażacie się działaniu włączonych telewizorów i radioodbiorników. Ciągle narażacie siebie na działanie wątpliwych wzorców, które na długo pozbawiają was szansy doświadczać Boskich stanów świadomości, harmonii z Boskim światem.
W wielu naszych przesłaniach ciągle mówimy o wibracjach i konieczności ich podnoszenia.
To abstrakcyjne stwierdzenie posiada całkiem konkretne przejawienie w waszym świecie fizycznym.
Gdybyście postarali się być bardziej ciekawi, to moglibyście zrozumieć, że wasza świecka nauka posiada dane o tym, że już dawno temu zrozumiała fenomen podwyższenia wibracji. I gdyby wyniki naukowych badań stały się szeroko popularne to doprowadziłoby to do wybuchu w waszej świadomości. A więc jesteście jeszcze bardziej zainteresowani, prawda?
Zapewniam, że wielu uczonych na świecie posiada do swojej dyspozycji dane o tym jak wibracje komórek ludzkich zmieniają się pod wpływem rodzaju życia, które prowadzi człowiek. Dane pokazujące, że wibracje te wskazują na stan zdrowia człowieka, a w szczególności na pracę podstawowych jego organów oraz układów.
Wszystko można zmierzyć i wszystko jest naukowo uzasadnione.
Wibracja waszych komórek zmienia się bardzo silnie w zależności od tego, jakiego pokarmu używa człowiek, w jakich warunkach on mieszka, czy posiada on złe nawyki, a nawet czy ma skłonności słuchania muzyki niosącej w sobie wibracje nieharmonijne.
Każde wasze słowo posiada pewną wibrację i każde wasze słowo jest zabarwione przez wasz stan świadomości, w którym się znajdujecie, wymawiając Słowo.
Potrzebny jest pewien stan czucia i oderwania od doczesności tego świata, żeby zobaczyć przez słowa, które wymawiacie, waszą wewnętrzną istotę. Na podstawie tego, co mówicie i jak to mówicie, można dowiedzieć się o was praktycznie wszystkiego.
Wibracje waszego głosu całkowicie oddają poziom rozwoju waszej świadomości.
Wasze słowa i dźwięki posłusznie odzwierciedlają stan waszych czterech niższych ciał.
...świat to energia i nic po za energią. W zależności od częstotliwości ta energia może składać światy, podobne do waszego, tak zwane gęste światy. A ponieważ wszystko jest energią, jednocześnie z waszym światem istnieją inne światy, mające bardziej wysokie częstotliwości wibracji.
Nie widzicie tych światów, tak jak my na przykład, znajdując się w naszym świecie, nie widzimy was. To jest oczywiste.
Mniej oczywiste jest, że różne punkty waszego świata mają różne wibracje. Różne kontynenty, różne kraje wibrują na własnych częstotliwościach. Przemieszczając się od jednego miejsca do innego miejsca na kuli ziemskiej, możecie to odczuć.
Lecz możecie to odczuwać dopiero wtedy, gdy wyposażeni jesteście w narzędzia, które pozwalają wam na odczuwanie tego.
Mam na myśli wasz energetyczny aparat, wasze centra energetyczne, stopień odczuwania, którym władacie.
Karma bierności
Jeżeli ktoś prosi nas o pomoc i jej potrzebuje, a my nic nie robimy,
mimo że możemy pomóc, również wtedy tworzymy karmę - karmę bierności.
Wyobraźcie sobie, że ktoś zwraca się do was o pomoc i nie chcecie mu pomóc. Czy wytworzycie w tym przypadku karmę? Przecież nic nie robicie? Nie podejmiecie żadnych wysiłków, aby pomóc człowiekowi, który prosi o pomoc.
Sporo ludzi na Ziemi przysparza sobie karmy właśnie poprzez to, że nie podejmują żadnych wysiłków w podobnych sytuacjach, kiedy (właśnie) powinni działać.
Widzicie, że Prawo Boga jest takie, że tworzycie karmę nawet w przypadku, kiedy nic nie robicie.
Przychodzicie na ten świat, żeby otrzymywać doświadczenie i działać. Dlatego, kiedy nie podejmujecie działania, przysparzacie sobie karmy.
Na przykład pewien człowiek zwraca się do was o pomoc. Odmawiacie udzielenia mu tej pomocy. Czy przysporzycie sobie przez to karmy? Przecież nie sprzeniewierzacie Boskiej Energii. Po prostu nie podejmujecie żadnych kroków. Sytuacja ta nie jest tak prosta, jak się wydaje. Czy przysporzycie sobie karmy czy nie, zależy od bardzo wielu okoliczności.
Przede wszystkim powinniście być przekonani, że człowiek, który zwraca się do was po pomoc, rzeczywiście jej potrzebuje. Jeśli człowiek zwraca się do was po pomoc, ale jednak nie potrzebuje jej, a wy mimo to pomogliście mu, to ów człowiek tworzy sobie karmę. W tym przypadku to nie wy tworzycie karmę, lecz pośrednio wspomagacie to, ażeby ten drugi człowiek ją stworzył.
Gdy osiągniecie określony poziom Duchowości powinniście uważać nie tylko na siebie (by nie przysporzyć sobie karmy), lecz również pomagać innym ludziom, by unikali sytuacji mogących przysporzyć im karmy.
Następna możliwość. Jeśli człowiek zwracający się do was po pomoc, rzeczywiście potrzebuje jej, a wy odmówicie mu pomocy, bo nie możecie jej udzielić, to nie stwarzacie sobie w ten sposób karmy.
Może wydarzyć się tak, że człowiek znalazł się w trudnej sytuacji i faktycznie potrzebuje pomocy, powiedzmy pieniężnej. Chce on tej pomocy od was. Jeśli nie macie możliwości pomóc temu człowiekowi lub uważacie, że ważniejsze jest nakarmienie swojej rodziny i na to przeznaczycie pieniądze, w tym przypadku nie przysparzacie sobie karmy.
Może wydarzyć się tak, że człowiek, który zwrócił się do was po pomoc, okazał wam pomoc, w którymś z poprzednich wcieleń, kiedy chcieliście pieniędzy od niego i po prostu zwracacie mu dług karmiczny.
I wreszcie jeśli człowiek zwróci się do was po pomoc. Potrzebuje tej pomocy, możecie mu jej udzielić, ale odmawiacie – to tworzycie własną karmę.
Dlatego zanim odmówicie komuś pomocy, zawsze uważnie przeanalizujcie wszystkie ‘za’ i ‘przeciw’.
Najlepszy wasz doradca we wszystkich sytuacjach to niewątpliwie wasze Wyższe Ja. Bo ono zawsze wie, czy macie okazać pomoc, czy nie.
Jeżeli wasze połączenie z waszą Wyższą częścią jest utrudnione lub nie jesteście przekonani co do otrzymanych odpowiedzi, wtedy analizujcie uważnie swoje wewnętrzne intencje, swoje uczucia.
Wyobraźcie sobie, że ktoś zwraca się do was o pomoc i nie chcecie mu pomóc. Czy wytworzycie w tym przypadku karmę? Przecież nic nie robicie? Nie podejmiecie żadnych wysiłków, aby pomóc człowiekowi, który prosi o pomoc.
Sporo ludzi na Ziemi przysparza sobie karmy właśnie poprzez to, że nie podejmują żadnych wysiłków w podobnych sytuacjach, kiedy (właśnie) powinni działać.
Widzicie, że Prawo Boga jest takie, że tworzycie karmę nawet w przypadku, kiedy nic nie robicie.
Przychodzicie na ten świat, żeby otrzymywać doświadczenie i działać. Dlatego, kiedy nie podejmujecie działania, przysparzacie sobie karmy.
Na przykład pewien człowiek zwraca się do was o pomoc. Odmawiacie udzielenia mu tej pomocy. Czy przysporzycie sobie przez to karmy? Przecież nie sprzeniewierzacie Boskiej Energii. Po prostu nie podejmujecie żadnych kroków. Sytuacja ta nie jest tak prosta, jak się wydaje. Czy przysporzycie sobie karmy czy nie, zależy od bardzo wielu okoliczności.
Przede wszystkim powinniście być przekonani, że człowiek, który zwraca się do was po pomoc, rzeczywiście jej potrzebuje. Jeśli człowiek zwraca się do was po pomoc, ale jednak nie potrzebuje jej, a wy mimo to pomogliście mu, to ów człowiek tworzy sobie karmę. W tym przypadku to nie wy tworzycie karmę, lecz pośrednio wspomagacie to, ażeby ten drugi człowiek ją stworzył.
Gdy osiągniecie określony poziom Duchowości powinniście uważać nie tylko na siebie (by nie przysporzyć sobie karmy), lecz również pomagać innym ludziom, by unikali sytuacji mogących przysporzyć im karmy.
Następna możliwość. Jeśli człowiek zwracający się do was po pomoc, rzeczywiście potrzebuje jej, a wy odmówicie mu pomocy, bo nie możecie jej udzielić, to nie stwarzacie sobie w ten sposób karmy.
Może wydarzyć się tak, że człowiek znalazł się w trudnej sytuacji i faktycznie potrzebuje pomocy, powiedzmy pieniężnej. Chce on tej pomocy od was. Jeśli nie macie możliwości pomóc temu człowiekowi lub uważacie, że ważniejsze jest nakarmienie swojej rodziny i na to przeznaczycie pieniądze, w tym przypadku nie przysparzacie sobie karmy.
Może wydarzyć się tak, że człowiek, który zwrócił się do was po pomoc, okazał wam pomoc, w którymś z poprzednich wcieleń, kiedy chcieliście pieniędzy od niego i po prostu zwracacie mu dług karmiczny.
I wreszcie jeśli człowiek zwróci się do was po pomoc. Potrzebuje tej pomocy, możecie mu jej udzielić, ale odmawiacie – to tworzycie własną karmę.
Dlatego zanim odmówicie komuś pomocy, zawsze uważnie przeanalizujcie wszystkie ‘za’ i ‘przeciw’.
Najlepszy wasz doradca we wszystkich sytuacjach to niewątpliwie wasze Wyższe Ja. Bo ono zawsze wie, czy macie okazać pomoc, czy nie.
Jeżeli wasze połączenie z waszą Wyższą częścią jest utrudnione lub nie jesteście przekonani co do otrzymanych odpowiedzi, wtedy analizujcie uważnie swoje wewnętrzne intencje, swoje uczucia.
Karmiczna odpowiedzialność
Im większe mamy duchowe osiągnięcia tym większa jest nasza karmiczna odpowiedzialność.
Poza osobistą karmą istnieje również karma rodziny, miasta, państwa. Człowiek, który przepracował całą swoją karmę na własne życzenie może przyjąć część karmy światowej, aby pomóc innym ludziom nieść ich ciężar.
Wiecie, że poza osobistą karmą istnieje również karma rodziny, miasta, państwa, karma światowa.
Planeta jako całość jest owinięta bardzo gęstymi energiami, znajduje się pod bardzo gęstą korą negatywnej energii. I ta kora negatywnej energii powinna zostać rozpuszczona.
Człowiek, który przepracował swoją karmę, przyjmuje zobowiązanie na subtelnych planach do przekształcania karmy planetarnej.
Kiedy aura osiągnie Boskie częstotliwości i czakry przewodzą bez oporu Boską Energię na świecie, człowiek taki z własnej wolnej woli, zaczyna zbierać do swojej aury negatywną energię z otaczającej przestrzeni i przekształcać ją. Jest to podobne do (pracy) odkurzacza.
Człowiek wchodzi w kontakt z aurą innych ludzi albo z zagęszczoną energią negatywną, unoszącą się w przestrzeni, i za pomocą energii swoich czakr zaczyna neutralizować tą gęstą negatywną substancję energetyczną.
Tacy ludzie podobnie do Chrystusa niosą swoją służbę na świecie. Ponieważ wibracje tych ludzi za bardzo się wyróżniają spośród wibracji otaczającej przestrzeni, to samo ich przebywanie tam, odczuwane jest przez nich jako ciągłe, codzienne ukrzyżowanie.
Służenie, jakiego dokonuje taki człowiek, podobne jest do tego, które uczynił Chrystus, kiedy znajdował się we wcieleniu. Składa on siebie w dobrowolnej ofierze w imieniu zbawienia pozostałych ludzi.
Taki człowiek przyjmuje na siebie karmę świata, grzechy świata. Przyjmuje on te grzechy w swoim ciele i przekształca je, służąc w ten sposób światu, wszystkim żywym istotom.
Zawsze pamiętajcie, że dopóki znajdujecie się we wcieleniu, nie możecie być doskonali.
Żeby pozostawać we wcieleniu, musicie ciągle przyjmować na siebie określoną część negatywnej energii i przerabiać ją w doskonałą Boską Energię poprzez wasze uczynki, myśli i uczucia.
Jeśli odrabiacie swoją osobistą karmę, weźcie na siebie część karmy miasta, w którym mieszkacie, swojego państwa, planety.
Ciągle znajdujecie się wśród niedoskonałych energii i za pomocą swojej świadomości, waszego zrozumienia, pokonujecie wszystkie przeszkody i trudności i w ten sposób przerabiając wszystkie negatywne energie przenikające waszą aurę, i wypracowując sobie osiągnięcia, tworzycie skarby waszego ciała przyczynowego.
Dlatego, możecie trzymać ciągle w swojej świadomości obraz wojownika, rycerza, walczącego z całą niedoskonałością na świecie. Wybieracie sobie jakąś niedoskonałość i pokonujecie ją. Zbieracie w sobie strzały skierowane przeciwko wam i przerabiacie je na płatki róż za pomocą energii Miłości, lojalności.
Za pomocą waszej odwagi i honoru. Za pomocą tych cech, które właściwe są prawdziwemu wojownikowi.
Każdy jeden taki wojownik Światła zdolny jest nieść na sobie ogromny ciężar karmy planetarnej.
Nigdy nie zapominajcie, że przerabianie karmy odbywa się nie tylko poprzez czytanie modlitw, różańców i medytacji.
Dokonujecie ciągle swojego służenia, znajdując się w wirach życia, dokonując słusznych wyborów i pokazując Drogę innym poprzez swój własny przykład.
Modlitwa i medytacja są środkami pomocniczymi, pozwalającymi utrzymać waszą świadomość na wysokim poziomie, lecz podstawowa bitwa rozgrywa się w waszym codziennym życiu, wśród życiowych drobnostek i nieporozumień.
Człowiek posiadający wystarczająco wysoki poziom wibracji posiada znaczny procent odrobionej własnej karmy. Istnieje również takie pojęcie jak karma grupowa, karma rodzinna, karma krajowa, karma planety. Nie możecie uciec przed odrobieniem tego rodzaju karmy.
Nawet jeżeli człowiek osiągnął pewne wyniki w odrabianiu swojej własnej karmy, on zaczyna „wypadać” z ogólnego otaczającego tła wibracyjnego - skąd znów powstają konflikty.
Poza osobistą karmą istnieje również karma rodziny, miasta, państwa. Człowiek, który przepracował całą swoją karmę na własne życzenie może przyjąć część karmy światowej, aby pomóc innym ludziom nieść ich ciężar.
Wiecie, że poza osobistą karmą istnieje również karma rodziny, miasta, państwa, karma światowa.
Planeta jako całość jest owinięta bardzo gęstymi energiami, znajduje się pod bardzo gęstą korą negatywnej energii. I ta kora negatywnej energii powinna zostać rozpuszczona.
Człowiek, który przepracował swoją karmę, przyjmuje zobowiązanie na subtelnych planach do przekształcania karmy planetarnej.
Kiedy aura osiągnie Boskie częstotliwości i czakry przewodzą bez oporu Boską Energię na świecie, człowiek taki z własnej wolnej woli, zaczyna zbierać do swojej aury negatywną energię z otaczającej przestrzeni i przekształcać ją. Jest to podobne do (pracy) odkurzacza.
Człowiek wchodzi w kontakt z aurą innych ludzi albo z zagęszczoną energią negatywną, unoszącą się w przestrzeni, i za pomocą energii swoich czakr zaczyna neutralizować tą gęstą negatywną substancję energetyczną.
Tacy ludzie podobnie do Chrystusa niosą swoją służbę na świecie. Ponieważ wibracje tych ludzi za bardzo się wyróżniają spośród wibracji otaczającej przestrzeni, to samo ich przebywanie tam, odczuwane jest przez nich jako ciągłe, codzienne ukrzyżowanie.
Służenie, jakiego dokonuje taki człowiek, podobne jest do tego, które uczynił Chrystus, kiedy znajdował się we wcieleniu. Składa on siebie w dobrowolnej ofierze w imieniu zbawienia pozostałych ludzi.
Taki człowiek przyjmuje na siebie karmę świata, grzechy świata. Przyjmuje on te grzechy w swoim ciele i przekształca je, służąc w ten sposób światu, wszystkim żywym istotom.
Zawsze pamiętajcie, że dopóki znajdujecie się we wcieleniu, nie możecie być doskonali.
Żeby pozostawać we wcieleniu, musicie ciągle przyjmować na siebie określoną część negatywnej energii i przerabiać ją w doskonałą Boską Energię poprzez wasze uczynki, myśli i uczucia.
Jeśli odrabiacie swoją osobistą karmę, weźcie na siebie część karmy miasta, w którym mieszkacie, swojego państwa, planety.
Ciągle znajdujecie się wśród niedoskonałych energii i za pomocą swojej świadomości, waszego zrozumienia, pokonujecie wszystkie przeszkody i trudności i w ten sposób przerabiając wszystkie negatywne energie przenikające waszą aurę, i wypracowując sobie osiągnięcia, tworzycie skarby waszego ciała przyczynowego.
Dlatego, możecie trzymać ciągle w swojej świadomości obraz wojownika, rycerza, walczącego z całą niedoskonałością na świecie. Wybieracie sobie jakąś niedoskonałość i pokonujecie ją. Zbieracie w sobie strzały skierowane przeciwko wam i przerabiacie je na płatki róż za pomocą energii Miłości, lojalności.
Za pomocą waszej odwagi i honoru. Za pomocą tych cech, które właściwe są prawdziwemu wojownikowi.
Każdy jeden taki wojownik Światła zdolny jest nieść na sobie ogromny ciężar karmy planetarnej.
Nigdy nie zapominajcie, że przerabianie karmy odbywa się nie tylko poprzez czytanie modlitw, różańców i medytacji.
Dokonujecie ciągle swojego służenia, znajdując się w wirach życia, dokonując słusznych wyborów i pokazując Drogę innym poprzez swój własny przykład.
Modlitwa i medytacja są środkami pomocniczymi, pozwalającymi utrzymać waszą świadomość na wysokim poziomie, lecz podstawowa bitwa rozgrywa się w waszym codziennym życiu, wśród życiowych drobnostek i nieporozumień.
Człowiek posiadający wystarczająco wysoki poziom wibracji posiada znaczny procent odrobionej własnej karmy. Istnieje również takie pojęcie jak karma grupowa, karma rodzinna, karma krajowa, karma planety. Nie możecie uciec przed odrobieniem tego rodzaju karmy.
Nawet jeżeli człowiek osiągnął pewne wyniki w odrabianiu swojej własnej karmy, on zaczyna „wypadać” z ogólnego otaczającego tła wibracyjnego - skąd znów powstają konflikty.
Wiersz
Siła życia przepływa przeze mnie
trzymam tą iskrę wieczności
wewnątrz mojego serca...
nieskończony byt kiedy światło świeci
pokazuje moje drogi
usuwa wszystkie blokady...
przeżywam pełną i całkowitą wolność
jasność wychodzi z serca
i wszystko jest dobre w moim świecie
kiedy uniwersalna prawda i harmonia
przepływa przeze mnie.
trzymam tą iskrę wieczności
wewnątrz mojego serca...
nieskończony byt kiedy światło świeci
pokazuje moje drogi
usuwa wszystkie blokady...
przeżywam pełną i całkowitą wolność
jasność wychodzi z serca
i wszystko jest dobre w moim świecie
kiedy uniwersalna prawda i harmonia
przepływa przeze mnie.
czwartek, 26 lipca 2018
Wiersz
Wiara ...
i nasze rozpatrywania ...
i nasza rzeczywistość.
Ludzka cnota ...
bezsilność ...
przykrywa mrokiem
Miłosierdzie Boga,
uniemożliwia z nim kontakt.
Usiądź w cichym miejscu,
popatrz na swoje życie,
nie łatwe ... trudy dnia ...
Pytasz, co dalej zrobić?
Nie widzisz sensu dalszego istnienia.
Nie umiesz się modlić,
niemoc zamyka usta
... albo je strach ... rozrywa.
Nic się tobie nie jawi
tylko wokół ... nieszczęścia ...
Załamujesz się i zniechęcasz ...
przecież to nie ma sensu ...
Poszukiwania dnia wczorajszego,
dzisiejszy lęk...
boisz się cierpienia.
W śmierci widzisz szansę
własnego wyzwolenia.
A popatrz na swoje życie
innymi oczami.
Spróbuj w nim znaleźć
własne głębokie przemiany...
właśnie w tych
niepowodzeniach.
Człowiek ... istota ślepa,
przysypał piachem własne talenty.
Zanurzony w otchłani świata,
nie rozumie sam siebie,
nie dostrzega gdzie jego szansa.
Czas na uzdrowienie...
czas nadrobić lekcje ...
Popatrz na egoizm,
kryje się głęboko w sercu twoim.
Drąży niepokoje.
Pokrzyżował plany twoje ...
i oderwał cię od Boga.
Zasłania Boskie bramy
... wielkiej wiary.
Twoja miłość ... do mamony
i zazdrosna miłość Boga
... do ciebie!
On cię co dzień wzywa,
On cię co dzień woła ...
odwróć się od wszystkiego.
Obal w sercu mury egoizmu
- uczynił cię niewolnikiem.
Włożył w ciebie brak wiary
w Boską Miłość.
Bóg płonie zazdrością do ciebie.
Nęka go głód wielki i udręka.
Przecież jesteś Jego dzieckiem.
Wiara.
Dzięki niej przeobrażasz
własnego ducha
w pięknego motyla,
wpuszczasz w swoje życie Boga
a On rodzi się w tobie.
Rozpoznasz wszędzie Jego ślady...
w cichym wietrze,
co omiata buzię twoją.
W chłodnej wodzie
w gorące dni upalne.
W głębokim oddechu
... w blasku słońca.
Ślady Jego znaczą
twoją drogę życia.
Krzywy pan ... mamona
zakleił fałszem pokłady
nadziei ... rozczarował ...
gorycz posiał ...
oszukańcze złoto rzucił
pod człowieka stopy.
Zaczął kruszyć wiarę twoją.
A Bóg ...?
złożył ciebie w gliniane naczynie
abyś nabył doświadczenia.
Abyś pojął własną niemoc.
Abyś rozpoznał ...
Jego chwałę.
Ty się żalisz...
nie rozumiesz ...
Oczekujesz darów Boga ...
A kiedy je dostajesz
uważasz, że to twoje ...
i twoja w tym zasługa.
Przywłaszczasz sobie dary Boga
i zapominasz,
że ktoś bardzo ciebie kocha.
To wielki ból dla Ojca twego,
zraniony cierniem
egoizmu ... małego
dziecka, czeka cierpliwie
na powrót syna marnotrawnego.
Twoja wiara
musi być mocna.
Nie szukaj kija
aby się oprzeć...
nie próbuj Boga,
tylko mu się powierz
abyś nie doświadczył
Jego testu ... jak Abraham..
Każda życia burza ma swój sens.
Kruszy w sercu człowieka
mocny mur
co odgrodził cię od wiary.
A przecież Bóg
mówi cały czas
... jestem z wami ...
Dał ci Duch
Święty cnotę męstwa,
więc walcz o swoją wiarę.
Nie pozwól jej zagłuszyć
pokusami ... niepokojem ... lękiem ...
I powiedział
" ... Pokój pozostawiam wam.
Pokój mój daję wam.
Nie tak jak świat,
Ja daję wam ..."(Jan 14: 27).
Przyjmij ten owoc życia
z rąk samego Chrystusa.
Owoc wiary ... zdobyty
poprzez trud ... twojego życia.
Wejdź w głąb siebie,
szukaj tam w ciszy
i ogołoceniu ... Wielkiej Miłości.
Kiedy zrzucisz jarzmo świata
wtedy poznasz własną pustynię ...
upał i zimno ...
pragnienie i głód ...
to wtedy rozpoznasz własną niemoc.
Człowiek marny... w swojej skardze
niczym Hiob... zakryty obłokiem
nieszczęścia ... szuka
w sercu swoim
Miłosiernej Miłości.
Odkrywa prawdę,
przeciera szlak,
drogę do zbawienia.
Otwiera furtkę
zwaną wiarą.
A ta jest pośrednikiem łask
i pokazuje pustynię ...
ale już oświetloną
... światłem.
Wiara ... ta Wielka
otwiera się tylko wtedy,
kiedy człowiek gubi
własny system zabezpieczeń.
Ciężki to test ... zna go Hiob.
Ale Łaska Boża
wyciąga duszę z ciemności
... a jeszcze ją ubogaca.
Tylko przez ten ogień,
który spada z nieba
niszczy egoizm człowieka.
A ten marny proch
naradza się od nowa
z Adama w Jezusa ...
dzięki Wielkiej Łasce,
próbie wiary.
Wiara ... ta bezradna
i Wielki do niej klucz
... modlitwa ...
dodaje tobie
nieskończonych mocy.
Przyłącza do bezgranicznego
Miłosierdzia Boga.
Twoja Wielka Wiara
to odpowiedź
samego Ojca.
Modlitwa i wiara
idą obok siebie.
Wielka ci to para.
Spotkanie Boga i człowieka.
A Bóg obdarzy cię już
... tylko miłością bez końca.
Miłość bezinteresowna
zstępuje z góry
i czyni cię klejnotem
swojej miłości,
Arcydziełem!
i nasze rozpatrywania ...
i nasza rzeczywistość.
Ludzka cnota ...
bezsilność ...
przykrywa mrokiem
Miłosierdzie Boga,
uniemożliwia z nim kontakt.
Usiądź w cichym miejscu,
popatrz na swoje życie,
nie łatwe ... trudy dnia ...
Pytasz, co dalej zrobić?
Nie widzisz sensu dalszego istnienia.
Nie umiesz się modlić,
niemoc zamyka usta
... albo je strach ... rozrywa.
Nic się tobie nie jawi
tylko wokół ... nieszczęścia ...
Załamujesz się i zniechęcasz ...
przecież to nie ma sensu ...
Poszukiwania dnia wczorajszego,
dzisiejszy lęk...
boisz się cierpienia.
W śmierci widzisz szansę
własnego wyzwolenia.
A popatrz na swoje życie
innymi oczami.
Spróbuj w nim znaleźć
własne głębokie przemiany...
właśnie w tych
niepowodzeniach.
Człowiek ... istota ślepa,
przysypał piachem własne talenty.
Zanurzony w otchłani świata,
nie rozumie sam siebie,
nie dostrzega gdzie jego szansa.
Czas na uzdrowienie...
czas nadrobić lekcje ...
Popatrz na egoizm,
kryje się głęboko w sercu twoim.
Drąży niepokoje.
Pokrzyżował plany twoje ...
i oderwał cię od Boga.
Zasłania Boskie bramy
... wielkiej wiary.
Twoja miłość ... do mamony
i zazdrosna miłość Boga
... do ciebie!
On cię co dzień wzywa,
On cię co dzień woła ...
odwróć się od wszystkiego.
Obal w sercu mury egoizmu
- uczynił cię niewolnikiem.
Włożył w ciebie brak wiary
w Boską Miłość.
Bóg płonie zazdrością do ciebie.
Nęka go głód wielki i udręka.
Przecież jesteś Jego dzieckiem.
Wiara.
Dzięki niej przeobrażasz
własnego ducha
w pięknego motyla,
wpuszczasz w swoje życie Boga
a On rodzi się w tobie.
Rozpoznasz wszędzie Jego ślady...
w cichym wietrze,
co omiata buzię twoją.
W chłodnej wodzie
w gorące dni upalne.
W głębokim oddechu
... w blasku słońca.
Ślady Jego znaczą
twoją drogę życia.
Krzywy pan ... mamona
zakleił fałszem pokłady
nadziei ... rozczarował ...
gorycz posiał ...
oszukańcze złoto rzucił
pod człowieka stopy.
Zaczął kruszyć wiarę twoją.
A Bóg ...?
złożył ciebie w gliniane naczynie
abyś nabył doświadczenia.
Abyś pojął własną niemoc.
Abyś rozpoznał ...
Jego chwałę.
Ty się żalisz...
nie rozumiesz ...
Oczekujesz darów Boga ...
A kiedy je dostajesz
uważasz, że to twoje ...
i twoja w tym zasługa.
Przywłaszczasz sobie dary Boga
i zapominasz,
że ktoś bardzo ciebie kocha.
To wielki ból dla Ojca twego,
zraniony cierniem
egoizmu ... małego
dziecka, czeka cierpliwie
na powrót syna marnotrawnego.
Twoja wiara
musi być mocna.
Nie szukaj kija
aby się oprzeć...
nie próbuj Boga,
tylko mu się powierz
abyś nie doświadczył
Jego testu ... jak Abraham..
Każda życia burza ma swój sens.
Kruszy w sercu człowieka
mocny mur
co odgrodził cię od wiary.
A przecież Bóg
mówi cały czas
... jestem z wami ...
Dał ci Duch
Święty cnotę męstwa,
więc walcz o swoją wiarę.
Nie pozwól jej zagłuszyć
pokusami ... niepokojem ... lękiem ...
I powiedział
" ... Pokój pozostawiam wam.
Pokój mój daję wam.
Nie tak jak świat,
Ja daję wam ..."(Jan 14: 27).
Przyjmij ten owoc życia
z rąk samego Chrystusa.
Owoc wiary ... zdobyty
poprzez trud ... twojego życia.
Wejdź w głąb siebie,
szukaj tam w ciszy
i ogołoceniu ... Wielkiej Miłości.
Kiedy zrzucisz jarzmo świata
wtedy poznasz własną pustynię ...
upał i zimno ...
pragnienie i głód ...
to wtedy rozpoznasz własną niemoc.
Człowiek marny... w swojej skardze
niczym Hiob... zakryty obłokiem
nieszczęścia ... szuka
w sercu swoim
Miłosiernej Miłości.
Odkrywa prawdę,
przeciera szlak,
drogę do zbawienia.
Otwiera furtkę
zwaną wiarą.
A ta jest pośrednikiem łask
i pokazuje pustynię ...
ale już oświetloną
... światłem.
Wiara ... ta Wielka
otwiera się tylko wtedy,
kiedy człowiek gubi
własny system zabezpieczeń.
Ciężki to test ... zna go Hiob.
Ale Łaska Boża
wyciąga duszę z ciemności
... a jeszcze ją ubogaca.
Tylko przez ten ogień,
który spada z nieba
niszczy egoizm człowieka.
A ten marny proch
naradza się od nowa
z Adama w Jezusa ...
dzięki Wielkiej Łasce,
próbie wiary.
Wiara ... ta bezradna
i Wielki do niej klucz
... modlitwa ...
dodaje tobie
nieskończonych mocy.
Przyłącza do bezgranicznego
Miłosierdzia Boga.
Twoja Wielka Wiara
to odpowiedź
samego Ojca.
Modlitwa i wiara
idą obok siebie.
Wielka ci to para.
Spotkanie Boga i człowieka.
A Bóg obdarzy cię już
... tylko miłością bez końca.
Miłość bezinteresowna
zstępuje z góry
i czyni cię klejnotem
swojej miłości,
Arcydziełem!
Jak pielęgnować miłość?
Jak pielęgnować miłość? Co zrobić, by ona nie umarła? Bo to, że
trzeba o nią dbać to oczywiste. To nie jest tak, że najważniejsze to
zacząć się spotykać, a wszystko "jakoś" się ułoży. Miłość jest jak
kwiat, a wiadomo, że kwiat nie podlewany usycha. O czym zatem pamiętać w
związku by miłość się rozwijała?
Przede wszystkim o szacunku. O tym, że ta druga osoba jest Bożym darem dla nas, ale nie jest nam dana na własność. Że ma wolną wolę i prawo do odrębności. O tolerancji, ale właściwie rozumianej - nie jako pozwalanie na wszystko ale uszanowanie tego, że ma się swoich znajomych, z którymi też chce się czasem spotkać czy że daną rzecz robi w określony sposób, który nie jest lepszy ani gorszy od naszego.
Należy pamiętać o wolności i zaufaniu. Zaprzeczeniem wolności w związku jest zaborczość wynikająca z zazdrości. Często ludziom się wydaje, że w zasadzie zazdrość w związku powinna być obecna, gdyż świadczy o tym, że dwojgu ludzi na sobie zależy. Tymczasem tak naprawdę zazdrość to bardzo poważna zła cecha. To w zasadzie "najgłupsze" uczucie, bo - abstrahując już od wszelkiej innej oceny moralnej - jedyne zachowanie, z którego człowiek nic nie ma. Zazdrościć komuś czegoś - to życzyć mu aby nie miał on tego co ma, mimo, iż samemu się tego nie zyska.
Gdzie tu logika? Jednak zdarza się ona w związkach często ponieważ jedna osoba błędnie rozumiejąc wyłączność staje się dla drugiej tyranem. Każe jej się tłumaczyć z każdego gestu i spojrzenia, z każdego uśmiechu, którym obdarzyła inną osobę. Zazdrosny chłopak to chłopak, który chce mieć dziewczynę na swoją wyłączną własność. Chce by nikt inny jej nie oglądał ani z nią nie rozmawiał bo myśli, że ktoś ją poderwie albo ona go zostawi dla innego.
Czasem sięga to wręcz zakazu spotykania się z kimkolwiek innym niż chłopak czy dziewczyna. Nie mówiąc już o sytuacji gdy jedna ze stron lub obie sprawdzają sobie nawzajem pocztę, telefony komórkowe, notesy, czytają swoje listy. Poza faktem, że jest to po prostu niekulturalne jest ogromnym dowodem braku zaufania. Przecież w normalnym, zdrowym związku, gdy chłopak ma dziewczynę to jest dumny z tego faktu, wręcz chce by cały świat o tym wiedział. Żeby była największą brzydulą dla niego jest najpiękniejsza, nie wstydzi się tego i pragnie by wszyscy widzieli jaka jest wspaniała. Jeśli ludzie sobie ufają nie zamykają się nawzajem w klatce, nie podcinają sobie skrzydeł, tylko nawzajem dopingują. Mądry mężczyzna chce by jego kobieta była zadbana, wykształcona i lubiana przez innych. Nie zamyka jej w domu. Pragnie jej szczęścia i rozwoju a nie egoistycznego zaspokojenia potrzeby posiadania jej na własność (w ogóle nikogo nie można posiadać, można tylko z kimś być). Mądra kobieta chce, by jej mężczyzna rozwijał się, realizował swoje talenty, by był darzony przez innych szacunkiem.
Zatem prawdziwa miłość ufa. Ufa bezgranicznie. Miłość autentyczna nawet nie pomyśli o jakiejkolwiek niewierności choćby myślą, nawet gdyby wokół miała setki okazji. Ale do tego nie trzeba zakazów i kontroli. To wypływa z potrzeby serca. W związku obie strony mają prawo się uśmiechać, dziewczyna ma prawo się ładnie (nie wyzywająco tylko ładnie) ubierać, oboje mają prawo rozmawiać z ludźmi. I nie muszą się tłumaczyć dlaczego spojrzeli w tamtym kierunku i co wtedy myśleli. Czasem zazdrość pojawia się w związku gdzie chłopak jest sporo starszy od dziewczyny. Wtedy robi się chorobliwie zazdrosny czując się mniej atrakcyjny od jej rówieśników. W sytuacji gdy takie zachowania mają miejsce należy szczerze ze sobą porozmawiać, powiedzieć o swoich odczuciach, zapewnić o swoim uczuciu i o tym, że możecie sobie ufać. Związek musi dawać wolność a nie zniewolenie.
No dobrze, a skoro już przy zazdrości jesteśmy to czy będąc w związku można mieć przyjaciół płci przeciwnej? Oczywiście, że będąc w związku można mieć znajomych innej płci. Jednak trochę inaczej to wygląda gdy mamy znajomych z czasów sprzed związku a trochę inaczej gdy zawieramy nowe znajomości. Spotkania z tymi ostatnimi - jeśli są z osobami płci przeciwnej - a nie dotyczą np. kontaktów zawodowych powinny z reguły odbywać się jednak w trójkę lub czwórkę (jeśli ta druga osoba też jest w związku). Dlaczego? Ano dlatego, że jak wspomnieliśmy, w związku obowiązuje uczciwość względem siebie i nie powinniśmy mieć przed chłopakiem czy dziewczyną tajemnic z kimś innym płci przeciwnej.
No bo co takiego się dzieje na takich spotkaniach, że chłopak nie może o tym wiedzieć? Jeśli coś takiego jest to znaczy, że przekraczamy granice uczciwości. W przypadku wspólnych spotkań nie ma dziwnych sytuacji ani obaw, że ktoś się w kimś zakocha. Nie ma podejrzeń i zazdrości. Jest trochę luźniej, ale czasem nawet fajniej. To jest najzdrowsza sytuacja. Trochę inaczej jest gdy są to znajomi sprzed związku, bo wtedy jesteśmy przyzwyczajeni do wspólnych rozmów czy też mamy pewne wspólne wspomnienia sprzed kilku lat.
Możemy wiedzieć o rzeczach z życia tamtej osoby, które powierzyła nam w tajemnicy i o których nasz chłopak czy dziewczyna niekoniecznie muszą wiedzieć. Jednak i wtedy raczej powinniśmy spotykać się z nimi (chodzi oczywiście cały czas o osoby płci przeciwnej) wspólnie z chłopakiem czy dziewczyną, a tylko w wyjątkowych sytuacjach na osobności (właśnie np. wtedy gdy ktoś chce się zwierzyć z czegoś o czym tylko my wiemy i potrzebuje rady).
Ważna jest też szczerość, ponieważ nie można oszukiwać drugiej osoby, robić czegoś poza jej plecami co miałoby wpływ na związek, a o czym mogłaby się dowiedzieć od osób trzecich. Nie wolno kłamać w uczuciach mówiąc coś innego niż się czuje i myśli. Szczerość gwarantuje uczciwość a jak wiadomo uczciwość to się nawet ślubuje (podczas przysięgi małżeńskiej) - oczywiście nie mówimy tu, że każdy związek prowadzi do ślubu ale podkreślamy jak to jest ważne w związku, skoro wchodzi w skład przysięgi.
Tylko z tą szczerością to nie można przesadzić. Jak nam ukochana ugotuje coś co nam nie smakuje to nie można jej wprost mówić, że to jest niedobre, choćby to była prawda (ewentualnie można dyplomatycznie powiedzieć, że woli się np. bardziej ostre potrawy). Nie można totalnie skrytykować czegoś nad czym ktoś się napracował, nie można wprost i bez ogródek mówić co się myśli o rzeczach od kogoś niezależnych lub o najbliższej rodzinie - aby tej osoby po prostu nie zranić. Oczywiście, nie chodzi o to, by prawić komuś sztuczne komplementy albo udawać, że coś nam się podoba gdy tak faktycznie nie jest.
Mamy prawo mówić prawdę i ujawniać swoje gusta ale zawsze należy to robić w delikatnej formie, uwzględniającej czyjeś zaangażowanie w daną kwestię i jego odczucia. Czasem przecież można coś przemilczeć, zwłaszcza gdy ktoś nas nie pyta o nasze wrażenia niż chcąc się przypodobać po prostu kłamać. Można delikatnie udzielić komuś wskazówek i rady, pokazać, że coś można zrobić lepiej lub inaczej ale zawsze wcześniej pochwalić kogoś choćby za sam fakt włożonej pracy.
Nie mamy obowiązku opowiadać drugiej osobie tego co mówimy na spowiedzi - to sprawa między nami a Bogiem. Nie mamy obowiązku ze szczegółami opowiadać o naszej przeszłości - no chyba, że chodzi o kwestie, które rzutują na przyszłość i na związek - wtedy nie można istotnych rzeczy ukrywać. Nie można np. zataić przed chłopakiem czy dziewczyną faktu utraty dziewictwa, gdyż dotyczy to właśnie obu stron, zresztą ta kwestia i tak by wyszła po ślubie. Natomiast nikt, nawet współmałżonek nie ma prawa żądać wiedzy o naszych grzechach. To Bogu mamy je wyznać. I nasza przeszłość w sferze naszej grzeszności należy tylko do Boga a nie do współmałżonka - to nie jest tak, że druga osoba powinna o nas wiedzieć wszystko.
Jeśli jednak - znając się dobrze nawzajem - chcemy drugiej osobie powiedzieć coś bardzo osobistego w tej materii i wiemy, że jej to nie zrazi tylko będziemy mogli uzyskać od niej pomoc to oczywiście możemy to powiedzieć. Nie powinniśmy też kłamać jeśli druga osoba nas o to kiedykolwiek zapyta wprost, jeśli to wyjdzie przy okazji w rozmowie. Ale "sami z siebie" - niekoniecznie mamy obowiązek opowiadać wszystko. Czasem lepiej nie mówić też o plotkach, które do nas dotarły - albo są nieprawdziwe albo mogłyby wyrządzić komuś dużą przykrość.
Koniecznie pamiętamy o rocznicach, ważnych dniach, a i na co dzień robimy sobie drobne przyjemności. Miłość trzeba pielęgnować, nic nie zrobi się samo! Nie jest trudno wysłać miłego smsa, dać czekoladkę, przynieść kwiatka - bez okazji.
Rozwijać wspólnie zainteresowania i nie nudzić się na randce! Panowie, to szczególnie do Was: zaimponujcie swoim dziewczynom zaplanowaną randką. Trzeba wiedzieć co się na randce będzie robić np. idziemy do kina, na ciastko, na wystawę, szukamy ruin bunkrów w okolicy itp. A nie spotykamy się i w zasadzie nie wiadomo co: pocałować się z nudów, pogadać - ale o czym? Łatwo wtedy o znużenie i pretensje.
Trzeba zachwycać się sobą wzajemnie, poznawać się w codzienności. Świetnym sposobem na randkę może też być przecież wspólne zrobienie czegoś dobrego dla innych. I nie ma specjalnego znaczenia w jakiej dziedzinie. Może to być wspólnota religijna, wolontariat, rozwój swoich zainteresowań. Działajcie wspólnie. Nic tak nie zbliża ludzi do siebie jak wspólne działanie. Ugotujcie czasem razem obiad w domu któregoś z Was. Wbrew pozorom nawet obieranie marchewki może być pouczające. Ponadto wspólne poznawanie okolicy, wycieczki, zainteresowanie się historią swej miejscowości, fotografia - może akurat rozbudzi w Was jakąś pasję?
Zbierajcie pamiątki swojej miłości: bilet z pierwszego wspólnego wyjścia do kina, list, karteczka, nawet opakowanie po małym prezenciku może tworzyć swoistą historię Waszego związku.
Spróbujcie razem się modlić, choćby czasami. Przed ślubem pewien ksiądz jako "pokutę przedślubną" zadał nam następujące zadanie: do ślubu codziennie razem módlcie się o jakiś dar dla Waszego przyszłego małżeństwa. I tak zrobiliśmy. Zapisywaliśmy to wszystko i teraz mamy pamiątkę. Polecamy też na wakacje wspólny udział w pielgrzymce czy rekolekcjach.
Pamiętajcie, że o miłość trzeba dbać na każdym jej etapie - i przed i po ślubie. Dbać o miłość - to dbać o siebie nawzajem, o swoje potrzeby. To pamiętać o okazjach ale i bez okazji robić sobie niespodzianki i przyjemności. To szanować się wzajemnie. Wtedy nie znudzicie się sobą i ciągle będziecie widzieć w sobie nawzajem atrakcyjną dziewczynę czy chłopaka, których poznaliście. Będziecie się sobą wciąż na nowo fascynować. I o to chodzi!
Przede wszystkim o szacunku. O tym, że ta druga osoba jest Bożym darem dla nas, ale nie jest nam dana na własność. Że ma wolną wolę i prawo do odrębności. O tolerancji, ale właściwie rozumianej - nie jako pozwalanie na wszystko ale uszanowanie tego, że ma się swoich znajomych, z którymi też chce się czasem spotkać czy że daną rzecz robi w określony sposób, który nie jest lepszy ani gorszy od naszego.
Należy pamiętać o wolności i zaufaniu. Zaprzeczeniem wolności w związku jest zaborczość wynikająca z zazdrości. Często ludziom się wydaje, że w zasadzie zazdrość w związku powinna być obecna, gdyż świadczy o tym, że dwojgu ludzi na sobie zależy. Tymczasem tak naprawdę zazdrość to bardzo poważna zła cecha. To w zasadzie "najgłupsze" uczucie, bo - abstrahując już od wszelkiej innej oceny moralnej - jedyne zachowanie, z którego człowiek nic nie ma. Zazdrościć komuś czegoś - to życzyć mu aby nie miał on tego co ma, mimo, iż samemu się tego nie zyska.
Gdzie tu logika? Jednak zdarza się ona w związkach często ponieważ jedna osoba błędnie rozumiejąc wyłączność staje się dla drugiej tyranem. Każe jej się tłumaczyć z każdego gestu i spojrzenia, z każdego uśmiechu, którym obdarzyła inną osobę. Zazdrosny chłopak to chłopak, który chce mieć dziewczynę na swoją wyłączną własność. Chce by nikt inny jej nie oglądał ani z nią nie rozmawiał bo myśli, że ktoś ją poderwie albo ona go zostawi dla innego.
Czasem sięga to wręcz zakazu spotykania się z kimkolwiek innym niż chłopak czy dziewczyna. Nie mówiąc już o sytuacji gdy jedna ze stron lub obie sprawdzają sobie nawzajem pocztę, telefony komórkowe, notesy, czytają swoje listy. Poza faktem, że jest to po prostu niekulturalne jest ogromnym dowodem braku zaufania. Przecież w normalnym, zdrowym związku, gdy chłopak ma dziewczynę to jest dumny z tego faktu, wręcz chce by cały świat o tym wiedział. Żeby była największą brzydulą dla niego jest najpiękniejsza, nie wstydzi się tego i pragnie by wszyscy widzieli jaka jest wspaniała. Jeśli ludzie sobie ufają nie zamykają się nawzajem w klatce, nie podcinają sobie skrzydeł, tylko nawzajem dopingują. Mądry mężczyzna chce by jego kobieta była zadbana, wykształcona i lubiana przez innych. Nie zamyka jej w domu. Pragnie jej szczęścia i rozwoju a nie egoistycznego zaspokojenia potrzeby posiadania jej na własność (w ogóle nikogo nie można posiadać, można tylko z kimś być). Mądra kobieta chce, by jej mężczyzna rozwijał się, realizował swoje talenty, by był darzony przez innych szacunkiem.
Zatem prawdziwa miłość ufa. Ufa bezgranicznie. Miłość autentyczna nawet nie pomyśli o jakiejkolwiek niewierności choćby myślą, nawet gdyby wokół miała setki okazji. Ale do tego nie trzeba zakazów i kontroli. To wypływa z potrzeby serca. W związku obie strony mają prawo się uśmiechać, dziewczyna ma prawo się ładnie (nie wyzywająco tylko ładnie) ubierać, oboje mają prawo rozmawiać z ludźmi. I nie muszą się tłumaczyć dlaczego spojrzeli w tamtym kierunku i co wtedy myśleli. Czasem zazdrość pojawia się w związku gdzie chłopak jest sporo starszy od dziewczyny. Wtedy robi się chorobliwie zazdrosny czując się mniej atrakcyjny od jej rówieśników. W sytuacji gdy takie zachowania mają miejsce należy szczerze ze sobą porozmawiać, powiedzieć o swoich odczuciach, zapewnić o swoim uczuciu i o tym, że możecie sobie ufać. Związek musi dawać wolność a nie zniewolenie.
No dobrze, a skoro już przy zazdrości jesteśmy to czy będąc w związku można mieć przyjaciół płci przeciwnej? Oczywiście, że będąc w związku można mieć znajomych innej płci. Jednak trochę inaczej to wygląda gdy mamy znajomych z czasów sprzed związku a trochę inaczej gdy zawieramy nowe znajomości. Spotkania z tymi ostatnimi - jeśli są z osobami płci przeciwnej - a nie dotyczą np. kontaktów zawodowych powinny z reguły odbywać się jednak w trójkę lub czwórkę (jeśli ta druga osoba też jest w związku). Dlaczego? Ano dlatego, że jak wspomnieliśmy, w związku obowiązuje uczciwość względem siebie i nie powinniśmy mieć przed chłopakiem czy dziewczyną tajemnic z kimś innym płci przeciwnej.
No bo co takiego się dzieje na takich spotkaniach, że chłopak nie może o tym wiedzieć? Jeśli coś takiego jest to znaczy, że przekraczamy granice uczciwości. W przypadku wspólnych spotkań nie ma dziwnych sytuacji ani obaw, że ktoś się w kimś zakocha. Nie ma podejrzeń i zazdrości. Jest trochę luźniej, ale czasem nawet fajniej. To jest najzdrowsza sytuacja. Trochę inaczej jest gdy są to znajomi sprzed związku, bo wtedy jesteśmy przyzwyczajeni do wspólnych rozmów czy też mamy pewne wspólne wspomnienia sprzed kilku lat.
Możemy wiedzieć o rzeczach z życia tamtej osoby, które powierzyła nam w tajemnicy i o których nasz chłopak czy dziewczyna niekoniecznie muszą wiedzieć. Jednak i wtedy raczej powinniśmy spotykać się z nimi (chodzi oczywiście cały czas o osoby płci przeciwnej) wspólnie z chłopakiem czy dziewczyną, a tylko w wyjątkowych sytuacjach na osobności (właśnie np. wtedy gdy ktoś chce się zwierzyć z czegoś o czym tylko my wiemy i potrzebuje rady).
Ważna jest też szczerość, ponieważ nie można oszukiwać drugiej osoby, robić czegoś poza jej plecami co miałoby wpływ na związek, a o czym mogłaby się dowiedzieć od osób trzecich. Nie wolno kłamać w uczuciach mówiąc coś innego niż się czuje i myśli. Szczerość gwarantuje uczciwość a jak wiadomo uczciwość to się nawet ślubuje (podczas przysięgi małżeńskiej) - oczywiście nie mówimy tu, że każdy związek prowadzi do ślubu ale podkreślamy jak to jest ważne w związku, skoro wchodzi w skład przysięgi.
Tylko z tą szczerością to nie można przesadzić. Jak nam ukochana ugotuje coś co nam nie smakuje to nie można jej wprost mówić, że to jest niedobre, choćby to była prawda (ewentualnie można dyplomatycznie powiedzieć, że woli się np. bardziej ostre potrawy). Nie można totalnie skrytykować czegoś nad czym ktoś się napracował, nie można wprost i bez ogródek mówić co się myśli o rzeczach od kogoś niezależnych lub o najbliższej rodzinie - aby tej osoby po prostu nie zranić. Oczywiście, nie chodzi o to, by prawić komuś sztuczne komplementy albo udawać, że coś nam się podoba gdy tak faktycznie nie jest.
Mamy prawo mówić prawdę i ujawniać swoje gusta ale zawsze należy to robić w delikatnej formie, uwzględniającej czyjeś zaangażowanie w daną kwestię i jego odczucia. Czasem przecież można coś przemilczeć, zwłaszcza gdy ktoś nas nie pyta o nasze wrażenia niż chcąc się przypodobać po prostu kłamać. Można delikatnie udzielić komuś wskazówek i rady, pokazać, że coś można zrobić lepiej lub inaczej ale zawsze wcześniej pochwalić kogoś choćby za sam fakt włożonej pracy.
Nie mamy obowiązku opowiadać drugiej osobie tego co mówimy na spowiedzi - to sprawa między nami a Bogiem. Nie mamy obowiązku ze szczegółami opowiadać o naszej przeszłości - no chyba, że chodzi o kwestie, które rzutują na przyszłość i na związek - wtedy nie można istotnych rzeczy ukrywać. Nie można np. zataić przed chłopakiem czy dziewczyną faktu utraty dziewictwa, gdyż dotyczy to właśnie obu stron, zresztą ta kwestia i tak by wyszła po ślubie. Natomiast nikt, nawet współmałżonek nie ma prawa żądać wiedzy o naszych grzechach. To Bogu mamy je wyznać. I nasza przeszłość w sferze naszej grzeszności należy tylko do Boga a nie do współmałżonka - to nie jest tak, że druga osoba powinna o nas wiedzieć wszystko.
Jeśli jednak - znając się dobrze nawzajem - chcemy drugiej osobie powiedzieć coś bardzo osobistego w tej materii i wiemy, że jej to nie zrazi tylko będziemy mogli uzyskać od niej pomoc to oczywiście możemy to powiedzieć. Nie powinniśmy też kłamać jeśli druga osoba nas o to kiedykolwiek zapyta wprost, jeśli to wyjdzie przy okazji w rozmowie. Ale "sami z siebie" - niekoniecznie mamy obowiązek opowiadać wszystko. Czasem lepiej nie mówić też o plotkach, które do nas dotarły - albo są nieprawdziwe albo mogłyby wyrządzić komuś dużą przykrość.
Koniecznie pamiętamy o rocznicach, ważnych dniach, a i na co dzień robimy sobie drobne przyjemności. Miłość trzeba pielęgnować, nic nie zrobi się samo! Nie jest trudno wysłać miłego smsa, dać czekoladkę, przynieść kwiatka - bez okazji.
Rozwijać wspólnie zainteresowania i nie nudzić się na randce! Panowie, to szczególnie do Was: zaimponujcie swoim dziewczynom zaplanowaną randką. Trzeba wiedzieć co się na randce będzie robić np. idziemy do kina, na ciastko, na wystawę, szukamy ruin bunkrów w okolicy itp. A nie spotykamy się i w zasadzie nie wiadomo co: pocałować się z nudów, pogadać - ale o czym? Łatwo wtedy o znużenie i pretensje.
Trzeba zachwycać się sobą wzajemnie, poznawać się w codzienności. Świetnym sposobem na randkę może też być przecież wspólne zrobienie czegoś dobrego dla innych. I nie ma specjalnego znaczenia w jakiej dziedzinie. Może to być wspólnota religijna, wolontariat, rozwój swoich zainteresowań. Działajcie wspólnie. Nic tak nie zbliża ludzi do siebie jak wspólne działanie. Ugotujcie czasem razem obiad w domu któregoś z Was. Wbrew pozorom nawet obieranie marchewki może być pouczające. Ponadto wspólne poznawanie okolicy, wycieczki, zainteresowanie się historią swej miejscowości, fotografia - może akurat rozbudzi w Was jakąś pasję?
Zbierajcie pamiątki swojej miłości: bilet z pierwszego wspólnego wyjścia do kina, list, karteczka, nawet opakowanie po małym prezenciku może tworzyć swoistą historię Waszego związku.
Spróbujcie razem się modlić, choćby czasami. Przed ślubem pewien ksiądz jako "pokutę przedślubną" zadał nam następujące zadanie: do ślubu codziennie razem módlcie się o jakiś dar dla Waszego przyszłego małżeństwa. I tak zrobiliśmy. Zapisywaliśmy to wszystko i teraz mamy pamiątkę. Polecamy też na wakacje wspólny udział w pielgrzymce czy rekolekcjach.
Pamiętajcie, że o miłość trzeba dbać na każdym jej etapie - i przed i po ślubie. Dbać o miłość - to dbać o siebie nawzajem, o swoje potrzeby. To pamiętać o okazjach ale i bez okazji robić sobie niespodzianki i przyjemności. To szanować się wzajemnie. Wtedy nie znudzicie się sobą i ciągle będziecie widzieć w sobie nawzajem atrakcyjną dziewczynę czy chłopaka, których poznaliście. Będziecie się sobą wciąż na nowo fascynować. I o to chodzi!
Miłość potrzebuje czasu!
Miłość jest większa od spontaniczności!
W spontaniczny sposób nie można osiągnąć dojrzałości ani nauczyć się kochać. Dorastanie do miłości wymaga czasu i wysiłku. Obserwacje znajomych rówieśników - licealistów i studentów - wprawiają mnie w duże zdumienie. Zaskakuje mnie, gdy dziewczyna i chłopak po bardzo krótkim czasie (np. po miesiącu czy dwóch), chodzenia ze sobą mówią sobie otwarcie "kocham Cię".
Żyjemy w czasach, gdy to w czasie chodzenia ze sobą dokonuje się najważniejsza weryfikacja, czy dwie osoby są w stanie najmocniej na świecie pokochać się nawzajem. Czas narzeczeństwa ma upewniać dziewczynę i chłopaka o tym, że miłość między nimi jest coraz silniejsza i piękniejsza. Im bardziej zaawansowane są przygotowania do ślubu, tym mniejsza pozostaje możliwość weryfikacji, czy dana osoba naprawdę mocno mnie kocha.
Czas na "kocham Cię"
Ideałem związku jest przejście w fazę narzeczeństwa w chwili, w której obie osoby są całkiem pewne swojej wzajemnej miłości. Od początku chodzenia ze sobą, przez pierwsze słowa "kocham Cię", po decyzję o tym, że z konkretną osobą chcę spędzić całe życie, powinno upłynąć trochę czasu. Rzadko decyzje podejmowane pod wpływem chwili czy wzniosłych uczuć stają się dobrym początkiem przyszłości, w której trzeba zmagać się z szarą i nieraz męczącą fizycznie codziennością. Niepokojącą skrajnością jest rozwlekanie rozwoju więzi między dziewczyną i chłopakiem, w tym niemówienie o tym, jak się kocha. Jeśli - zwłaszcza dziewczyna - czuje, że z dnia na dzień nie staje się dla chłopaka cenniejsza i ważniejsza od pasji, znajomych, a nawet zmęczenia, to oznacza, że nie jest kochana.
Czas na rozwijanie siebie
Nastolatki i studenci chętnie opowiadają o swoich marzeniach na dorosłe życie. Zwykle na pierwszym miejscu stawiają małżeństwo i rodzinę. Na miejscu drugim jest zdobycie wykształcenia i dobrej pracy. Wspólnym warunkiem osiągnięcia tych wszystkich celów jest inwestowanie w siebie, czyli zapewnienie sobie czasu na osobisty rozwój, na więź z Bogiem i wartościowymi ludźmi, na ciekawe książki i podróże, na języki obce i pielęgnowanie przyjaźni z tymi, którzy najbardziej wspierają mnie w rozwoju. Właśnie dlatego, zwłaszcza w szukaniu szczęścia, lepiej się nie spieszyć, gdyż pośpiech jest złym doradcą.
Czas na uczenie się miłości
Najważniejszym kryterium osobistego rozwoju i przygotowania fundamentu na szczęśliwe życie dorosłe, jest uczenie się mądrej i odpowiedzialnej miłości, która jest podstawą świętości, na której opiera się szczęśliwe małżeństwo i trwała rodzina i bez której nie jest możliwe życie w RADOŚCI.
Pierwszym warunkiem uczenia się miłości jest rozumienie, na czym ona polega. Nie może nauczyć się kochać ten, kto nie wie, co jest istotą miłości. Kocha się nieodwołalnie, a nie tylko w tych chwilach, w których jest mi przyjemnie być z drugą osobą.
Czas na małżeństwo
Największą RADOŚĆ przynosi miłość, której dziewczyna i chłopak są aż tak pewni, że ślubują ją sobie aż do śmierci. Małżeństwo może być najbardziej niezwykłą więzią między kobietą a mężczyzną. Miłość szczęśliwych żony i męża to odtwarzanie w kręgu najbliższych raju na ziemi, jaki zamierzył Stwórca wtedy, gdy rozpoczynał historię ludzkości. Małżeństwo to znalezienie takiej osoby, która pokocha mnie nieodwołalnie i którą ja w taki właśnie sposób pokocham. Tu potrzebna jest wyjątkowa rozwaga i czas na weryfikację. Stawka jest bowiem najwyższa: miłość i szczęście albo cierpienie i nijakość.
Oczywiście, może zaistnieć wyjątek, gdy dwie bardzo młode osoby po bardzo krótkim czasie pokochają się i pobiorą. Chyba jednak rozsądniej jest nie decydować się na małżeństwo wcześniej niż pod koniec studiów, by nie budować małżeństwa kosztem czasu na własny rozwój i na dorastanie do małżeństwa.
Czas na rodzicielstwo
Im bardziej małżonkowie kochają siebie wzajemnie, im lepiej siebie rozumieją i siebie wspierają, im bardziej pewni stają się swojej wzajemnej miłości, im bardziej czują się ze sobą bezpieczni, tym bardziej obydwoje zaczynają marzyć o przekazaniu życia dzieciom. Ale także w tej sprawie pośpiech jest złym doradcą! Najpierw potrzeba czasu na, by nacieszyć się bliskością kochanej osoby oraz na uczenie się radosnego bycia ze sobą we dwoje. Potrzebny jest czas na przygotowanie dla dziecka domu. Jeśli dziecko pojawia się szybko, już w pierwszym roku po ślubie, to oboje małżonkowie muszą się szybko, może zbyt szybko, uczyć więzi z dzieckiem zanim ugruntowała się więź między nimi.
Przyjście na świat dziecka w pierwszych miesiącach po ślubie to trudność zwłaszcza dla matki, która ledwie zaczęła uczyć się więzi z mężem, a już musi uczyć się przeżywania nowej więzi - więzi z dzieckiem, które w drugiej części ciąży i w pierwszych miesiącach po porodzie pochłania ją niemal całkowicie...
Czas na radość
To nie przypadek, że jedni są szczęśliwi w małżeństwie i rodzinie, a inni nie. Zależy to głównie od tego, w jaki sposób wykorzystali czas w okresie szkoły średniej i studiów. Doświadczenie potwierdza, że szczęście najchętniej przychodzi do tych ludzi, którzy są cierpliwi i nie szczędzą czasu na przygotowanie się, by przychodzące do nich szczęście przyjąć i ochronić przed zagrożeniami z zewnątrz i przed własną słabością.
Nie licz na łut szczęścia!
Zauważam, że zwłaszcza dziewczynom grozi tracenie czasu w oczekiwaniu na łut szczęścia, na pojawienie się przysłowiowego księcia z bajki czy na wygranie fortuny w totolotka... Kto w młodości solidnie wykorzystuje czas na osobisty rozwój - ten jest pewien, że jego szczęście zależy najbardziej od niego samego: od wymagań, jakie sobie stawia, od więzi, na jakie się decyduje, od wartości i norm moralnych, którymi się kieruje. Im bardziej ktoś staje się szczęśliwą osobą, tym bardziej ludzie szczęśliwi szukają z nim kontaktu i tym większe ma on szanse na szczęśliwe małżeństwo. To nie przypadek, że zwykle najszczęśliwsze małżeństwa zawierają te dziewczyny, które już przed zawarciem małżeństwa były bardzo szczęśliwe. I które wiedziały, że będą szczęśliwe nawet wtedy, gdy nie spotkają kogoś równie szczęśliwego, jak one i w konsekwencji nie wyjdą za mąż.
W spontaniczny sposób nie można osiągnąć dojrzałości ani nauczyć się kochać. Dorastanie do miłości wymaga czasu i wysiłku. Obserwacje znajomych rówieśników - licealistów i studentów - wprawiają mnie w duże zdumienie. Zaskakuje mnie, gdy dziewczyna i chłopak po bardzo krótkim czasie (np. po miesiącu czy dwóch), chodzenia ze sobą mówią sobie otwarcie "kocham Cię".
Żyjemy w czasach, gdy to w czasie chodzenia ze sobą dokonuje się najważniejsza weryfikacja, czy dwie osoby są w stanie najmocniej na świecie pokochać się nawzajem. Czas narzeczeństwa ma upewniać dziewczynę i chłopaka o tym, że miłość między nimi jest coraz silniejsza i piękniejsza. Im bardziej zaawansowane są przygotowania do ślubu, tym mniejsza pozostaje możliwość weryfikacji, czy dana osoba naprawdę mocno mnie kocha.
Czas na "kocham Cię"
Ideałem związku jest przejście w fazę narzeczeństwa w chwili, w której obie osoby są całkiem pewne swojej wzajemnej miłości. Od początku chodzenia ze sobą, przez pierwsze słowa "kocham Cię", po decyzję o tym, że z konkretną osobą chcę spędzić całe życie, powinno upłynąć trochę czasu. Rzadko decyzje podejmowane pod wpływem chwili czy wzniosłych uczuć stają się dobrym początkiem przyszłości, w której trzeba zmagać się z szarą i nieraz męczącą fizycznie codziennością. Niepokojącą skrajnością jest rozwlekanie rozwoju więzi między dziewczyną i chłopakiem, w tym niemówienie o tym, jak się kocha. Jeśli - zwłaszcza dziewczyna - czuje, że z dnia na dzień nie staje się dla chłopaka cenniejsza i ważniejsza od pasji, znajomych, a nawet zmęczenia, to oznacza, że nie jest kochana.
Czas na rozwijanie siebie
Nastolatki i studenci chętnie opowiadają o swoich marzeniach na dorosłe życie. Zwykle na pierwszym miejscu stawiają małżeństwo i rodzinę. Na miejscu drugim jest zdobycie wykształcenia i dobrej pracy. Wspólnym warunkiem osiągnięcia tych wszystkich celów jest inwestowanie w siebie, czyli zapewnienie sobie czasu na osobisty rozwój, na więź z Bogiem i wartościowymi ludźmi, na ciekawe książki i podróże, na języki obce i pielęgnowanie przyjaźni z tymi, którzy najbardziej wspierają mnie w rozwoju. Właśnie dlatego, zwłaszcza w szukaniu szczęścia, lepiej się nie spieszyć, gdyż pośpiech jest złym doradcą.
Czas na uczenie się miłości
Najważniejszym kryterium osobistego rozwoju i przygotowania fundamentu na szczęśliwe życie dorosłe, jest uczenie się mądrej i odpowiedzialnej miłości, która jest podstawą świętości, na której opiera się szczęśliwe małżeństwo i trwała rodzina i bez której nie jest możliwe życie w RADOŚCI.
Pierwszym warunkiem uczenia się miłości jest rozumienie, na czym ona polega. Nie może nauczyć się kochać ten, kto nie wie, co jest istotą miłości. Kocha się nieodwołalnie, a nie tylko w tych chwilach, w których jest mi przyjemnie być z drugą osobą.
Czas na małżeństwo
Największą RADOŚĆ przynosi miłość, której dziewczyna i chłopak są aż tak pewni, że ślubują ją sobie aż do śmierci. Małżeństwo może być najbardziej niezwykłą więzią między kobietą a mężczyzną. Miłość szczęśliwych żony i męża to odtwarzanie w kręgu najbliższych raju na ziemi, jaki zamierzył Stwórca wtedy, gdy rozpoczynał historię ludzkości. Małżeństwo to znalezienie takiej osoby, która pokocha mnie nieodwołalnie i którą ja w taki właśnie sposób pokocham. Tu potrzebna jest wyjątkowa rozwaga i czas na weryfikację. Stawka jest bowiem najwyższa: miłość i szczęście albo cierpienie i nijakość.
Oczywiście, może zaistnieć wyjątek, gdy dwie bardzo młode osoby po bardzo krótkim czasie pokochają się i pobiorą. Chyba jednak rozsądniej jest nie decydować się na małżeństwo wcześniej niż pod koniec studiów, by nie budować małżeństwa kosztem czasu na własny rozwój i na dorastanie do małżeństwa.
Czas na rodzicielstwo
Im bardziej małżonkowie kochają siebie wzajemnie, im lepiej siebie rozumieją i siebie wspierają, im bardziej pewni stają się swojej wzajemnej miłości, im bardziej czują się ze sobą bezpieczni, tym bardziej obydwoje zaczynają marzyć o przekazaniu życia dzieciom. Ale także w tej sprawie pośpiech jest złym doradcą! Najpierw potrzeba czasu na, by nacieszyć się bliskością kochanej osoby oraz na uczenie się radosnego bycia ze sobą we dwoje. Potrzebny jest czas na przygotowanie dla dziecka domu. Jeśli dziecko pojawia się szybko, już w pierwszym roku po ślubie, to oboje małżonkowie muszą się szybko, może zbyt szybko, uczyć więzi z dzieckiem zanim ugruntowała się więź między nimi.
Przyjście na świat dziecka w pierwszych miesiącach po ślubie to trudność zwłaszcza dla matki, która ledwie zaczęła uczyć się więzi z mężem, a już musi uczyć się przeżywania nowej więzi - więzi z dzieckiem, które w drugiej części ciąży i w pierwszych miesiącach po porodzie pochłania ją niemal całkowicie...
Czas na radość
To nie przypadek, że jedni są szczęśliwi w małżeństwie i rodzinie, a inni nie. Zależy to głównie od tego, w jaki sposób wykorzystali czas w okresie szkoły średniej i studiów. Doświadczenie potwierdza, że szczęście najchętniej przychodzi do tych ludzi, którzy są cierpliwi i nie szczędzą czasu na przygotowanie się, by przychodzące do nich szczęście przyjąć i ochronić przed zagrożeniami z zewnątrz i przed własną słabością.
Nie licz na łut szczęścia!
Zauważam, że zwłaszcza dziewczynom grozi tracenie czasu w oczekiwaniu na łut szczęścia, na pojawienie się przysłowiowego księcia z bajki czy na wygranie fortuny w totolotka... Kto w młodości solidnie wykorzystuje czas na osobisty rozwój - ten jest pewien, że jego szczęście zależy najbardziej od niego samego: od wymagań, jakie sobie stawia, od więzi, na jakie się decyduje, od wartości i norm moralnych, którymi się kieruje. Im bardziej ktoś staje się szczęśliwą osobą, tym bardziej ludzie szczęśliwi szukają z nim kontaktu i tym większe ma on szanse na szczęśliwe małżeństwo. To nie przypadek, że zwykle najszczęśliwsze małżeństwa zawierają te dziewczyny, które już przed zawarciem małżeństwa były bardzo szczęśliwe. I które wiedziały, że będą szczęśliwe nawet wtedy, gdy nie spotkają kogoś równie szczęśliwego, jak one i w konsekwencji nie wyjdą za mąż.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Aura i energie czakramów ciąg dalszy
Mistycy Indii i Tybetu wypracowali podobny schemat ośrodków energii, czyli mocy w ludzkim ciele. Według nich jednak, istnieje💙💛siedem tak...
-
Mistycy Indii i Tybetu wypracowali podobny schemat ośrodków energii, czyli mocy w ludzkim ciele. Według nich jednak, istnieje💙💛siedem tak...
-
Seksapil wielu kobietom kojarzy się z idealną sylwetką i piękną twarzą. Tymczasem to, co elektryzuje mężczyzn, niekoniecznie ma związek z pe...
































